Oazowy wyjazd ewangelizacyjny

Pod koniec długiego weekendu Oaza z Olkusza, Zadroża ale i z Dąbrowy Górniczej wyruszyła na Śnieżnicę. Celem wyjazdu był odpoczynek, wzajemna integracja i przede wszystkim pobycie z Panem Bogiem. W czasie wyjazdu towarzyszyły nam postacie z Nowego Testamentu – Maria i Marta, Bogaty młodzieniec i Maryja, które miały pomóc nam lepiej poznać Boga ale wejść w głąb naszych serc. W ten sposób sami chcieliśmy zbliżać się do Pana Jezusa, od niego czerpać siłę i radość.

Ks. Paweł

 

Świadectwo jednej z uczestniczek, Weroniki:

Chociaż już dosyć długi czas formuję się w Ruchu Światło-Życie i od wielu lat jeżdżę na rekolekcje, była to moja pierwsza weekendowa oaza ewangelizacyjna. Wyjeżdżając nie miałam specjalnych oczekiwań. Uważałam, że niecałe 3 dni to zbyt mało, aby czegoś doświadczyć, żeby coś przeżyć. Zapisywałam się z nastawieniem: "będzie fajnie, ja trochę odpocznę, poznam nowe osoby i oderwę się na chwilę od mojej codzienności". Natomiast kiedy znalazłam się przy autokarze i zobaczyłam, że zdecydowana większość się dobrze zna, a ja zdecydowanej większości nawet nie kojarzę pomyślałam, że będzie strasznie i ja chcę już wracać.

Kiedy dojechaliśmy na miejsce okazało się, że jest przede mną kolejna trudność do pokonania. Mianowicie, aby dojść do miejsca, w którym mieszkaliśmy trzeba było wejść kawałek pod górę. Dało mi to do myślenia, że dla Pana Jezusa trzeba często zrobić "coś więcej". Aby Go spotkać często musimy zaprzeć się siebie, pokonać lenistwo i podjąć jakiś wysiłek.

Podczas tego wyjazdu zobaczyłam czym jest pokusa. Czasem wydaje się być czymś nieszkodliwym, ale prowadzi do grzechu, którego skutki okazują się być tragiczne. Na szczęście Pan Jezus nie zostawia nas samych i chce nas wyciągnąć z klatki, w której się zamknęliśmy grzesząc. Musimy mu tylko bezgranicznie zaufać, nawet jeśli nam się wydaje, że możemy coś na tym stracić. Po raz kolejny na nowo odkryłam jak bardzo Pan Bóg mnie kocha. Stworzył mnie z miłości oraz miłość jest moim powołaniem. Najbardziej podczas tego weekendu miłości Pana Boga doświadczyłam w czasie naszej wycieczki w góry. Im bardziej myślałam, że nie dam sobie rady, że nie dojdę i że chcę się poddać, tym więcej osób podchodziło pomóc i wspierało mnie. Ja także starałam się cały mój trud ofiarowywać przez ręce Matki Bożej. Wierzę dzięki temu, że moje zmęczenie miało sens. Podczas wieczornej adoracji wylosowałam fragment, w którym św. Paweł nakazuje nam zawsze radować się w Panu. Teraz wiem, że ta radość to nie tylko ciągły uśmiech i udawanie nawet gdy jest źle, że wszystko jest w porządku. Ta radość to przede wszystkim radość i pokój w sercu. Jest dla mnie bardzo piękne, że chociaż każdy z nas jest inny, każdy jest kompletny. Co więcej dzięki temu, że każdy jest inaczej uzdolniony możemy sobie służyć i wzajemnie ubogacać. W przeciwnym razie nie bylibyśmy sobie nawzajem potrzebni. Zrozumiałam także, że nie ma złych emocji. Liczy się dopiero sposób w jaki je przeżywam.

Jestem bardzo szczęśliwa, że mogłam tam pojechać. Poznałam wielu wspaniałych ludzi, na których ku mojemu zaskoczeniu po mimo wszystkich obaw bardzo się otworzyłam. Po mimo krótkiego czasu wiele zrozumiałam i przeżyłam. Teraz na wzór Matki Bożej chcę uczyć się całkowicie zaufać Panu i dostrzegać Jego działanie na każdym kroku.

Chwała Panu!

FOTO: OAZA


 
W celu uczynienia strony internetowej bardziej użyteczną i funkcjonalną, używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne
ze zgodą użytkownika na ich stosowanie. Dowiedz się więcej lub zmień ustawienia plików cookies.