9. Światowy Dzień Ubogich w Sosnowcu
Światło, które przechodzi przez człowieka. 9. Światowy Dzień Ubogich w Sosnowcu
Wystarczyło patrzeć.
Na ludzi, którzy przyszli z różnych dróg.
Na dłonie, które drżały bardziej z ulgi niż ze zmęczenia.
Na oczy, w których na chwilę gasł strach, bo ktoś po prostu usiadł obok.
W takie dni Kościół przypomina dom, który ma zawsze zapalone światło w kuchni - ciepłe, miękkie, zapraszające.
Nie perfekcyjny. Za to prawdziwy. IX Światowy Dzień Ubogich w Sosnowcu był właśnie taki: prosty jak kromka chleba, a jednocześnie głęboki jak modlitwa szeptana w ciszy.
„Naszym zatrudnieniem jest miłość”
Podczas Mszy biskup Artur Ważny powiedział słowa, które nie omijają człowieka bokiem - trafiają w samo serce:
„Kto nie chce pracować, niech też nie je - łatwo użyć tych słów przeciwko ubogim.
Ale św. Paweł nie kieruje ich do ludzi, którzy walczą o przetrwanie.
Dlatego pytanie brzmi: na czym polega nasza praca?
Na mocy chrztu naszym prawdziwym zatrudnieniem jest miłość.”
Witraże
Biskup dodał, że ubodzy są jak witraże.
Czasem popękani.
Czasem matowi.
Czasem tacy, których świat omija wzrokiem.
Ale gdy przechodzi przez nich światło – dzieje się cud.
Witraż sam z siebie nie świeci.
Potrzebuje słońca.
A kiedy je przepuszcza, pokazuje kolory, o których wcześniej nikt nie miał pojęcia.
Tak samo z człowiekiem, który dużo w życiu przeszedł.
Czasem najjaśniej pokazuje światło Chrystusa.
Nie dlatego, że jest silny.
Ale dlatego, że pozwala, by przez jego pęknięcia przeszła łaska.
Agapa - stół, przy którym nikt nie pytał skąd jesteś
Po Eucharystii była Agapa.
Nie bankiet, nie „wydarzenie” - spotkanie.
Ktoś nalewał zupę. Ktoś przyniósł herbatę. Ktoś słuchał.
Nikt nie pytał o paragony z życia.
Nie było „ważniejszych” i „mniej ważnych”.
Byli ludzie, którzy odkrywali, że bycie razem leczy.
Ksiądz, który uczy uważności
Światowy Dzień Ubogich w Sosnowcu mial także twarz ks. Mirka Toszy, jałmużnika biskupa sosnowieckiego.
To on od lat przypomina nam, że ubogiego nie można minąć „na automacie”, jakby był elementem ulicznego krajobrazu.
Trzeba zatrzymać wzrok, zanim pójdziemy dalej.
Trzeba dać człowiekowi prawo, by stał się kimś widzialnym, nie anonimową sylwetką w tłumie.
Podczas Mszy widać było jego cichą, braterską obecność - taką, która nie szuka uwagi, ale szuka człowieka.
A później, na Agapie, z tą samą naturalnością przechodził od stołu do stołu, słuchając, pytając, uśmiechając się.
Jak ktoś, kto dobrze zna świat pęknięć i wie, w których miejscach najczęściej odbija się światło.
„To jest test wzroku naszej wiary”
Biskup powiedział też słowa, które wybrzmiewały potem długo, jak echo uderzające o serce:
„Dzień ubogich to test wzroku naszej wiary.
Czy widzisz w ubogim swojego Pana?”
Kto patrzy sercem, ten widzi inaczej:
zamiast „problemów” - twarze,
zamiast „przypadków” - historie,
zamiast „obcych” - braci i siostry.
Światło na drogę
Kiedy wszyscy rozchodzili się po Agapie, panowała dziwna, dobra cisza.
Taka, w której człowiek wie, że coś w nim zostało poruszone.
Może odrobinę więcej wdzięczności.
Może trochę mniej lęku.
Może świadomość, że Chrystusa naprawdę można zobaczyć - w twarzy człowieka, który prosi o kubek herbaty.
A może po prostu to, że Kościół jest najpiękniejszy, kiedy siada razem do stołu.
I kiedy pozwala, by przez człowieka - takiego zwykłego, połatanymi miejscami - przeszło Boże światło.
Zdjęcia z 9. Światowego Dnia Ubogich w Sosnowcu,
autorstwa pani Agnieszki Sidełki, dostępne są [TUTAJ].
Tekst: Dominika Bem
Zdjęcia: Agnieszka Sidełko