Adwent czytany przez Rzym

Data dodania: 2025.12.01

Cesarz miał swoje drogi. Chrystus ma nasze.
Adwent czytany przez Rzym


Adwent nie zaczyna się od świeczki na wieńcu ani od kalendarza z okienkami.
Adwent zaczyna się od jednego słowa, które w starożytnym Rzymie niosło ogromne napięcie: adventus - przybycie.

Kiedy cesarz zapowiadał odwiedziny którejś z prowincji, świat w tamtym regionie przyspieszał. Drogi naprawiano w pośpiechu, poszerzano zakręty, równano bruki. Po to, by umożliwić przejazd komuś, na czyim słowie opierały się losy Imperium.
Właśnie do tej sceny  — odwołał się ks. dr Dariusz Piasecki, rezydent parafii św Józefa Robotnika w Sosnowcu. W pierwszą niedzielę Adwentu przypomniał wiernym:

„Kiedy cesarz zapowiadał swój przyjazd, gubernatorzy ogłaszali przygotowanie na jego przybycie. Określano to mianem adventus.”

Mówił o czasach Oktawiana Augusta - człowieka, który „na wieść o śmierci przybranego ojca natychmiast podążył do Rzymu”, a później „rządził w pokoju czterdzieści dziewięć lat, ugruntowując granice cesarstwa”.
Właśnie wtedy, w tamtym Rzymie, słowo adventus nabrało ciężaru. Wyrażało nie tylko przyjazd. Wyrażało gotowość.

Adwent to nie dekoracja. To praca drogowa w sercu

Gdy w Rzymie zbliżał się adventus, nikt nie udawał, że drogi są równe, a mosty stabilne.
Po prostu brano narzędzia i je naprawiano.

Właśnie dlatego Adwent uczy uczciwości.
Nie wymaga ideału. Wymaga prawdy.

„To moment, żeby to, co jest u nas zakorzenione w sposób nieuporządkowany, przygotować na przyjście Chrystusa” – dodał ks. Piasecki.

Adwent prowadzi dalej niż Rzym

Cesarz miał swoje drogi.
Chrystus ma nasze.

I o ile Rzym budował trakty z kamienia, o tyle Bóg wybiera drogę znacznie kruchszą - drogę ludzkiego serca.
Taką, która pęka, zarasta, czasem się gubi.

Adwent nie pyta, czy ta droga jest idealna.
Pyta tylko, czy chcesz ją otworzyć.

Dominika Bem

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.