W każdą środę przynoszą Jej prośby dotyczące rodzin, zdrowia, samotności i codziennych lęków. Nie zawsze otrzymują odpowiedź od razu, ale wciąż wracają. Kim jest dla mieszkańców Zagłębia Matka Boża Anielska? Dlaczego właśnie Jej wizerunek znalazł się w monumentalnej dąbrowskiej bazylice? I co najbardziej porusza jej proboszcza, gdy patrzy na ludzi klęczących przed Maryją? Z ks. Mirosławem Sołtyskiem, proboszczem parafii Najświętszej Maryi Panny Anielskiej, rozmawiamy o wierze, która nie żąda natychmiastowego cudu, o Porcjunkuli, historii figury i niezwykłych przywilejach sanktuarium.
Rozmawia Dominika Bem
Jaka jest Matka Boża Anielska, do której modlą się mieszkańcy Dąbrowy Górniczej? Jaka jest ta nasza Maryja z Zagłębia?
Przede wszystkim jest przecudowna. Jako Matka Boga jest w stanie wysłuchać każdej naszej prośby, każdego problemu, każdego podziękowania i błagania, które są tutaj zanoszone. Świadczy o tym chociażby fakt, że podczas odprawianej w każdą środę Nowenny do Matki Bożej Anielskiej tych próśb naprawdę nie brakuje. Są bardzo różne. Wyrażają wszelkiego rodzaju ludzkie emocje i dotyczą życia rodzinnego, osobistego czy prywatnego. Widać wiarę ludzi, którzy przychodzą na nowennę. My, kapłani, którzy ją sprawujemy, dostrzegamy, że naprawdę wierzą, iż ich prośby zostaną wysłuchane i przez Maryję zaniesione przed oblicze Boga.
Są miejsca, które Maryja jakby szczególnie sobie upatrzyła. Żyjemy jednak w kulturze natychmiastowości i łatwo może pojawić się oczekiwanie cudu „na już”. Jak nie pomylić prawdziwej modlitwy z próbą wymuszenia natychmiastowej odpowiedzi?
W naszej bazylice można modlić się w ciągu dnia. Jest tutaj kaplica adoracji Najświętszego Sakramentu. Ludzie przychodzą i modlą się przed wystawionym Chrystusem. Można powiedzieć, że tworzy się szczególna relacja: Pan Jezus jest obecny w Najświętszym Sakramencie, człowiek klęczy przed Nim, ale jednocześnie ma świadomość, że patrzy na niego także Maryja, przedstawiona w figurze umieszczonej w głównym ołtarzu. Ona jako Matka Boża Anielska może prosić Jezusa o wysłuchanie modlitw, które są tutaj zanoszone. Ta więź przyciąga wiernych zarówno do osobistej modlitwy w ciągu dnia, jak i na nabożeństwa oraz szczególne wydarzenia odbywające się w bazylice. To jest recepta na natychmiastowość. Jezus.
Matka Boża Anielska bezpośrednio kojarzy się ze św. Franciszkiem. Franciszek usłyszał: „Odbuduj mój Kościół”. Dlaczego Chrystus powiedział „odbuduj”, a nie „stwórz na nowo”? Bóg nie boi się tego, co słabe, kruche i zniszczone?
Myślę, że św. Franciszek dobrze rozumiał, że nie należy się poddawać, lecz trzeba pomagać Kościołowi wzrastać, aby nie upadł, ale się podniósł. Wezwanie Chrystusa: „Idź, odbuduj mój Kościół” było zaproszeniem, aby wnieść do niego nowość życia. Franciszek zrobił to przez ubóstwo, posłuszeństwo, czystość oraz drogę zaufania Panu Bogu i Matce Najświętszej, w tym przypadku Matce Bożej Anielskiej.
Ciekawe, że Franciszek nie zrezygnował z wezwania Królowej Aniołów.
Nie zrezygnował. Świątynia nosząca wezwanie Matki Bożej Anielskiej jeszcze bardziej go zmotywowała. Franciszek miał wizję Jezusa i Maryi w otoczeniu aniołów. Umocniła go ona w przekonaniu, że Matka Boża Anielska, otoczona chórem aniołów, może wypraszać wszelkie łaski u swojego Syna, Jezusa Chrystusa. Dlatego później prosił papieża o zgodę na odpust związany właśnie z tym miejscem – niewielkim kościołem nazywanym Porcjunkulą.
Odpust Porcjunkuli ma wielowiekową tradycję i wyróżnia się na tle innych odpustów. Czym się różni?
Jest to typowo franciszkański zamysł odpustu, związanego z Matką Bożą Anielską i z niewielkim kościółkiem znajdującym się pod Asyżem. Dzisiaj Porcjunkula znajduje się wewnątrz wielkiej Bazyliki Matki Bożej Anielskiej w Asyżu.
Dziś odpust będzie obchodzony także w Dąbrowie Górniczej. Czym właściwie jest odpust i jak dobrze go przeżyć?
Nie chodzi o odpust rozumiany w sensie świeckim, ale o rzeczywistość duchową. Podstawowym warunkiem dobrego przeżycia odpustu Porcjunkuli jest to, do czego zachęcał św. Franciszek: stan łaski uświęcającej, spowiedź oraz wolność od przywiązania do wszelkiego grzechu, nawet lekkiego. Chodzi o to, aby przez odpust uzyskać darowanie kar doczesnych. Potrzebne są więc spowiedź, stan łaski uświęcającej, modlitwa w intencjach Ojca Świętego oraz przyjęcie Komunii Świętej. Odpust można ofiarować za siebie albo za osobę zmarłą.
Jest zatem o co się starać już w najbliższą niedzielę.
Oczywiście.
Jak Matka Boża Anielska trafiła do Dąbrowy Górniczej?
To, że Matka Boża Anielska odnalazła tutaj swoje miejsce, zawdzięczamy budowniczemu tej świątyni, ks. Grzegorzowi Augustynikowi. To pod wpływem jego duchowości kościół otrzymał wezwanie Matki Bożej Anielskiej. Kiedy ks. Augustynik był proboszczem we Włoszczowie, wpatrywał się w znajdujący się tam obraz Matki Bożej Miłosierdzia. Przedstawiał on Maryję stojącą na kuli ziemskiej, w otoczeniu aniołów, a także św. Józefa, św. Joachima, św. Franciszka i św. Klary. Ksiądz Augustynik otrzymał kopię tego obrazu i przywiózł ją do Dąbrowy Górniczej. Wizerunek został uroczyście przeniesiony z Gołonoga do kaplicy św. Aleksandra, w czasie gdy budowano obecną bazylikę. Właśnie wtedy zaczął się tutaj rozwijać kult Matki Bożej Anielskiej.
Pierwszy był zatem obraz, a dopiero później powstała figura?
Tak. Figura została wykonana na wzór tego obrazu. Kiedy powstał monumentalny ołtarz bazyliki, niewielki obraz nie pasował do niego pod względem wielkości. Dlatego w 1904 roku wykonano figurę Matki Bożej Anielskiej. Obraz natomiast zachował się. Przez pewien czas znajdował się w kaplicy Porcjunkuli, w niewielkim ołtarzu. Obok Maryi przedstawieni są na nim św. Joachim i św. Józef, a poniżej klęczą św. Franciszek i św. Klara. Dziś jest nieopodal prezbiterium naszej bazyliki.
Dlaczego dąbrowską bazylikę można uznać za jedną z najważniejszych świątyń w Polsce? Jakie ma przywileje?
To także zawdzięczamy ks. Grzegorzowi Augustynikowi. W roku jubileuszowym 1900 udał się on z pielgrzymką do Rzymu. Postanowił wówczas uzyskać dla Dąbrowy Górniczej i budującej się Bazyliki Matki Bożej Anielskiej szczególne przywileje odpustowe, przysługujące również Bazylice św. Piotra w Rzymie. Ksiądz Augustynik otrzymał taką zgodę. Zachował się dokument potwierdzający, że nasza bazylika otrzymała przywileje odpustowe odpowiadające tym, które posiada Bazylika św. Piotra.
Czyli – mówiąc najprościej – wierny przebywający w Bazylice św. Piotra w Rzymie i wierny modlący się w Bazylice Matki Bożej Anielskiej w Dąbrowie Górniczej mogą uzyskać taki sam odpust?
Tak, po spełnieniu tych samych warunków.
Dokument został wydany w 1901 roku?
Tak. Dokument zezwalający na udzielenie tych przywilejów został wydany 19 marca 1901 roku.
Jaką historię ma dąbrowska pielgrzymka kobiet do Matki Bożej Anielskiej?
Na pewno kilkudziesięcioletnią. Nie znalazłem zapisów, które pozwoliłyby stwierdzić, czy pielgrzymki odbywały się już od początku istnienia bazyliki albo od chwili umieszczenia w niej figury w 1904 roku. Wiemy natomiast, że pielgrzymki kobiet organizowano już po II wojnie światowej. Zaczęły się szczególnie rozwijać po ogłoszeniu Matki Bożej Anielskiej Matką Zagłębia i Panią Dąbrowy Górniczej.
Czy na drodze swojego powołania Ksiądz Proboszcz zawsze był blisko Maryi, czy dopiero pobyt w Dąbrowie Górniczej pozwolił tę maryjność w pełni odkryć?
Każdy kapłan jest w jakiś sposób związany z Maryją. Nie można oddzielić Eucharystii, kapłaństwa i Jezusa, pomijając Maryję. Ona jest w tę rzeczywistość wpisana. Pochodzę z Jaworzna, z parafii w Ciężkowicach, noszącej wezwanie Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Tam również odprawiana była nowenna. Mogę powiedzieć, że dąbrowska Nowenna do Matki Bożej Anielskiej została ukształtowana na kanwie Nowenny do Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Pojawia się w niej ten sam motyw próśb i pieśni, dostosowany do tytułu Matki Bożej Anielskiej.
Co najbardziej zachwyciło Księdza po objęciu parafii?
Przede wszystkim monumentalność kościoła: wielka bazylika, przepiękny ołtarz i figura Matki Bożej Anielskiej. Jeszcze bardziej zachwyca jednak kult, który widać w wiernych. Ludzie do dzisiaj tutaj przychodzą i modlą się. Nie rezygnują z Niej. Cześć oddawana Matce Bożej Anielskiej jest wciąż żywa. To naprawdę umacnia człowieka jako kapłana.



