20 sierpnia przeżywamy czwarty dzień nowenny przed uroczystością Matki Bożej Częstochowskiej. Po wczorajszym przyrzeczeniu dotyczącym życia w łasce uświęcającej Jasnogórskie Śluby Narodu prowadzą nas dziś pod żłóbek. „Przyrzekamy Ci z oczyma utkwionymi w żłóbek betlejemski, że odtąd wszyscy staniemy na straży budzącego się życia” – zapisano w tekście Ślubów. To ciekawe, że zanim pojawia się wezwanie do obrony życia, pojawia się żłóbek. Nie deklaracja.Dziecko.
Strażnik musi być blisko
Słowo „straż” można usłyszeć bardzo dosłownie. Strażnik nie pilnuje czegoś z dużej odległości. Musi być na miejscu. Widzieć. Reagować. Zostać, kiedy robi się trudno. Może właśnie dlatego przyrzeczenie dotyczące życia jest znacznie bardziej wymagające niż samo powiedzenie: „jestem za życiem”. Bo łatwo bronić życia jako wartości. Trudniej stanąć przy konkretnym człowieku.
Przy kobiecie, która się boi. Przy ojcu, którego przerosła wiadomość, że zostanie ojcem. Przy rodzinie, która potrzebuje realnej pomocy, a nie kolejnego zdania o tym, jak powinna sobie poradzić. Przy kobiecie po aborcji – nie z kamieniem w ręku, ale z miejscem na prawdę, żal i nadzieję. I przy człowieku, któremu choroba psychiczna, depresja, uzależnienia czy kryzys odebrały poczucie, że warto żyć. Obrona życia nie kończy się przy narodzinach. Czasem oznacza po prostu zostać obok kogoś tak długo, aż znowu uwierzy, że jego życie ma sens i wartość.
Jasnogórskie Śluby mówią wprost o „budzącym się życiu”, o dziecku i kołysce. Ale logika Ewangelii nie pozwala przecież zakończyć troski o człowieka w chwili jego narodzin. Jeśli życie jest darem, pozostaje nim także wtedy, gdy jest słabe, chore, zależne od innych albo zwyczajnie dla kogoś niewygodne.
Bóg zaczął od bezbronności
Chrześcijaństwo ma tutaj jeden z najbardziej zaskakujących obrazów Boga. Żłóbek. Bóg nie wszedł w świat jako ktoś, kto nie potrzebuje nikogo. Przyszedł jako dziecko całkowicie zdane na innych. Dał się wziąć na ręce. Nakarmić. Osłonić przed zimnem. Uratować przed Herodem. Dlatego obrona życia nie jest pobocznym dodatkiem do Ewangelii. Dotyka samej tajemnicy Wcielenia: Bóg naprawdę przyjął ludzkie życie, także jego kruchość.
Po peregrynacji
W tych dniach wracamy również do zdjęć z zakończonej 14 czerwca peregrynacji Ikony Matki Bożej Jasnogórskiej po diecezji sosnowieckiej. Od początku tej nowenny umówiliśmy się niejako, że nie będziemy robić z nich wyłącznie pamiątkowego albumu. Chcemy pytać, co zostało po spotkaniu z Maryją. Na zdjęciach są przede wszystkim ludzie. I może to jest najlepszy komentarz do dzisiejszego przyrzeczenia. Ikona pojechała dalej. Nie ma już powitań, kwiatów, procesji i tłumów czekających przed kościołami. Została codzienność. A w niej człowiek obok nas.
Czwartego dnia nowenny pytanie brzmi więc nie tylko: czy bronię życia? Pytamy: czy człowiek, którego życie wymaga dziś ochrony, ma we mnie kogoś, kto przy nim stanie? Bo „stać na straży” znaczy najpierw być blisko. Królowo Polski, przyrzekamy.
tekst: Dominika Bem



