Pierwszy piątek Wielkiego Postu w katedrze w Sosnowcu nie był jednym z wielu. To właśnie tego dnia w całym Kościele przeżywany jest Dzień Solidarności i Modlitwy w intencji Osób Skrzywdzonych. Powietrze miało ciężar. Cisza – gęstość. Odprawiona została Droga Krzyżowa w intencji Osób Skrzywdzonych, a potem Eucharystia, której przewodniczył bp Artur Ważny. Nie było retoryki. Był krzyż. I było spojrzenie, które nie ucieka.
Rozważania prowadziły przez stacje dobrze znane. A jednak tego wieczoru brzmiały jakby po raz pierwszy. Upadki Chrystusa stawały się echem czyjegoś życia. Niesprawiedliwy wyrok – czyjąś historią. Odrzucenie – czyjąś codziennością. Droga Krzyżowa była modlitwą za konkretne Osoby Skrzywdzone. Za ich imiona. Za ich milczenie. Za ich noc.
Potem Eucharystia. I słowo.
Ks. Zygmunt Kostka SDB – członek Zarządu Fundacji Świętego Józefa KEP – mówił o obojętności. Obojętność – przestrzeń, w której człowiek znika, choć fizycznie stoi obok. W której łatwo przejść dalej. W której można nie zobaczyć łzy, bo nie jest „nasza”.
– Każdy ma prawo czuć się widzianym przez Boga – przypomniał.
A skoro Bóg widzi, to i my nie mamy prawa odwracać wzroku.
W homilii wybrzmiało zwrócenie się wprost do tych, którzy latami noszą w sobie ciężar milczenia:
Droga Siostro. Drogi Bracie – widzę Cię.
Może od dawna niesiesz więcej niż waży Twoje ciało.
Może nauczyłeś się milczeć, żeby przetrwać.
Nie musisz chować się w cieniu.
Twoja historia ma znaczenie. A Ty – największe.
To nie były zdania „na okoliczność”. To było wołanie, żeby nikt więcej nie został sam ze swoim bólem.
Wielki Post nie jest ćwiczeniem z pobożności. Jest szkołą wrażliwości. Prorok Izajasz przypomina, że post, który podoba się Bogu, to ten, który rozrywa kajdany niesprawiedliwości i przynosi ulgę uciśnionym. Tego wieczoru w sosnowieckiej katedrze te słowa nie były cytatem. Były zadaniem.
Biskup Artur przypomniał: aniołowie, gdy widzą krzywdzącego człowieka, przestają śpiewać. Ten obraz zostaje pod powiekami. Bo krzywda nie jest tylko sprawą między ludźmi. Ona rozdziera także przestrzeń świętą. Milknie śpiew, gdy cierpi człowiek.
Ta liturgia nie odpowiedziała na wszystkie pytania. Nie cofnęła czasu. Ale była czymś, co w Kościele musi być pierwsze: gestem bliskości.
Wielki Post prowadzi przez krzyż. Nie omija ran. Przechodzi przez nie.
A Bóg – jak w Ewangelii – nie stoi z daleka. Staje tam, gdzie boli najbardziej.
I czeka, aż my też tam staniemy.
Dominika Bem



