Są szkoły, w których dzieci giną w tłumie jak pojedyncze głosy na zatłoczonym dworcu. I są takie miejsca, gdzie dzwonek nie jest najważniejszym dźwiękiem dnia, a nazwisko w dzienniku nie zastępuje twarzy, historii, charakteru, talentu, zmęczenia, lęku ani marzeń. KANA jest właśnie takim miejscem. Szkołą, w której wszyscy wiedzą, że Helenka jest z pierwszej klasy. Że Tomek gra w piłkę, ale po lekcjach najchętniej opowiadałby o rybkach w akwarium. Że ktoś świetnie liczy, ale boi się dużej grupy. Że ktoś inny nie ma żadnej „dysfunkcji”, tylko po prostu jest bardzo zdolny i szkoda byłoby pozwolić mu nudzić się przez następne lata.
Od nowego roku szkolnego ta opowieść dostaje jeszcze jeden, bardzo konkretny wymiar: Szkoła Podstawowa KANA w Jaworznie ma być bezpłatna. Nie znika jej katolicki charakter. Nie znika kameralność. Nie znika ambicja, by pracować z dzieckiem blisko, uważnie, bez masowości. Znika bariera, która dla wielu rodzin była do tej pory najtrudniejsza: czesne. – Chcemy zachować styl i poziom szkoły prywatnej, ale jednocześnie sprawić, żeby była dostępna dla wszystkich. Nadal maksymalnie w klasie będzie 12 osób – mówi Magdalena Kielska, dyrektor Szkoły KANA.
I zaraz dodaje coś, co właściwie mogłoby być mottem tej szkoły:
– Jeżeli mamy w klasie kilku albo kilkunastu uczniów, to nie tylko nauczyciel zna te dzieci. Wszyscy w szkole znamy każde dziecko. Po prostu się znamy. Tak normalnie, jak w rodzinie.
To zdanie zostaje w głowie. Bo w świecie, w którym dzieci coraz częściej mają setki kontaktów w telefonie, a coraz mniej realnych relacji, szkoła, która mówi: „my się znamy”, brzmi niemal kontrkulturowo. Magdalena Kielska nie opowiada o edukacji językiem folderu reklamowego. Nie mówi: „nowoczesna placówka”, „atrakcyjna oferta”, „wysoki standard kształcenia”. A przynajmniej nie zaczyna od tego. Kiedy pytam ją o szkołę marzeń, nie mówi najpierw o technologii, rankingach ani nowoczesnych metodach. Mówi o sensie edukacji.

– Chciałabym, żeby dzieci rozumiały, że nauka, odkrywanie i poznawanie świata jest fascynujące. Nie tylko fajne, miłe i przyjemne, ale naprawdę fascynujące! Im dalej w to wchodzimy, tym bardziej widzimy, jak ogromny i ciekawy jest świat. Szkoła powinna obudzić w dziecku właśnie taką ciekawość, która zostaje na całe życie.
Szkoła podstawowa, mówi dyrektor Kielska, to fundament. Nie poczekalnia przed „prawdziwą” edukacją. Nie etap, który trzeba jakoś przetrwać między przedszkolem a liceum. Fundament. W tej wizji szkoła nie ma być wesołym placem zabaw z podręcznikiem w tle. Ma być miejscem, które rozpala ciekawość, ale nie udaje jednocześnie, że ciekawość wystarczy, że wszystko samo przyjdzie, bez wysiłku.
Bo KANA nie jest szkołą bez wymagań.
– Nie jestem zwolenniczką tego myślenia, że wszystko, co było do tej pory w edukacji, trzeba zmienić, wyrzucić i sięgnąć po jakieś nowoczesne rozwiązania: stworzyć nową szkołę bez oceniania, bez zasad, bez kanonu, bez dyscypliny. Szkoła nie powinna dbać jedynie o dobrostan ucznia. Powinna go przygotowywać do życia, w którym spotykamy się z ocenianiem, krytyką, z trudnościami, stresem i porażką. I mamy tych młodych ludzi na to wszystko przygotować – mówi dyrektor.
I dopowiada:
– Dzieci lubią żyć w uporządkowanym świecie. Potrzebują zasad i granic. Dzisiaj o to trudno, bo rodziny bywają porozbijane i dzieci często już z pewnym chaosem w głowie przychodzą do szkoły. Na ile jesteśmy w stanie wspierać rodziców, powinniśmy ten świat porządkować.
Jest w tym zdaniu coś bardzo prostego, a jednocześnie mocnego: szkoła nie zastąpi domu, ale może nie dokładać chaosu do chaosu. Może być miejscem, w którym są zasady, rytm, twarz dorosłego, który widzi więcej niż tylko ocenę w dzienniku.
Jedną z największych przeszkód w realizacji takiej edukacji są, zdaniem dyrektor, wszechobecne ekrany.
– Chciałabym, żebyśmy jako dorośli – nauczyciele i rodzice, zrozumieli, jak bardzo szkodliwe są te wszystkie ekrany, którymi dzieci są dzisiaj zajęte od wstania z łóżka po położenie się spać. To kradnie uwagę i zaangażowanie dzieci. Kradnie też dzieciństwo.Uzależnia i niszczy zdrowie psychiczne.
Nie chodzi o demonizowanie technologii. Chodzi o odzyskanie uwagi. A uwaga jest dziś dobrem, o który nauczyciele rywalizują z kolorowym i łatwym światem social mediów.
Może dlatego w KANIE tak mocno wraca temat czytania.
– Kiedyś nauka ortografii czy gramatyki przychodziła mimochodem, bo czytaliśmy książki. Dzisiaj przerzuciliśmy się na kulturę obrazkową. Tym bardziej szkoła powinna zadbać o podstawowe kompetencje, a przede wszystkim o czytanie ze zrozumieniem – podkreśla Magdalena Kielska.

Dyrektor broni też uczenia przez zapamiętywanie. Pamięć wymaga ćwiczenia przez naukę wiersza, daty, numeru telefonu, słówek z języka obcego. Nie powinna być zastąpiona coraz bardziej doskonałym smartfonem.
– Uznaliśmy, że skoro mamy internet, to właściwie nie musimy wiedzieć, zapamiętać. Ale żeby nauczyć się samodzielnego i krytycznego myślenia, trzeba najpierw mieć do tego swoiste tworzywo. Dzieci muszą zdobyć pewien zasób wiedzy, którą potem będą mogły swobodnie operować.
To nie jest pochwała ślepego wkuwania. Raczej sprzeciw wobec złudzenia, że można myśleć bez treści.
– Może nie trzeba pamietać, że bitwa pod Grunwaldem była 15 lipca 1410 roku i zaczęła się wczesnym popołudniem, ale trzeba wiedzieć, że taka bitwa w ogóle była, kto się z kim ścierał i jakie to przyniosło skutki. Historia jest fascynująca, jeżeli pokazuje się ją jako proces przyczynowo-skutkowy, a nie pojedyncze wydarzenia, zawieszone w próżni. I znajomość historii pozwala zrozumieć siebie, współczesnośći chroni przed popełnianiem stale tych samych błędów.
W KANIE są też zadania domowe.
Dla wielu rodziców to dziś brzmi jak deklaracja ideowa. Dyrektor nie ucieka od tego tematu.
– Umawiam się z rodzicami, że wyrażają zgodę na zadania domowe. Nie chodzi o to, żeby były one dużym obciążeniem dla ucznia, ale są rzeczy, których nie da się zrealizować i nauczyć inaczej niż poprzez pracę własną.
I pada jedno z najważniejszych zdań tej rozmowy:
– Człowiek się uczy, a nie jest uczony.
Nauczyciel może tłumaczyć, prowadzić, inspirować, ale nie dźwignieza ucznia jego własnego wysiłku, wkładanego w zdobywanie wiedzy.
– To tak, jakbyśmy chcieli kogoś nauczyć jeździć na rowerze, tylko mu o tym opowiadając. Kiedyś trzeba go na ten rower posadzić, puścić kijek i pozwolić mu jechać samodzielnie. Może się przewróci raz czy drugi, ale musi tego doświadczyć. Inaczej nigdy nie poczuje jak wielką przyjemność i satysfakcję daje jazda na rowerze, choć na początku były łzy i obite kolano.
W tym miejscu KANA robi ciekawy krok: z jednej strony broni zasad, pracy, pamięci i wymagań, z drugiej – bardzo mocno indywidualizuje edukację.
W liceum w Sosnowcu uczniowie pracują w oparciu o Indywidualny System Nauczania Symultanicznego.
– Młodzież pracuje całkowicie indywidualnie. Nie ma lekcji w formie wykładu. Każde spotkanie z nauczycielem jest rodzajem konsultacji. Uczeń się uczy, a gdy napotyka trudność, pojawia się nauczyciel, który asystuje mu w tej drodze – wyjaśnia dyrektor.
To nie jest edukacja „róbta, co chceta”. To raczej przeniesienie odpowiedzialności tam, gdzie ostatecznie i tak musi się ona znaleźć: na ucznia. To położenie akcentu na samodzielność, sprawczość, która buduje w człowieku poczucie wartości.
– Głównym celem szkoły podstawowej i średniej jest to, żeby dzieci i młodzież nauczyły się uczyć. To będzie im potrzebne przez całe życie – mówi Magdalena Kielska.
Szkoła Podstawowa KANA działa w Jaworznie, liceum w Sosnowcu. Dziecko może więc zacząć w pierwszej klasie, a jeśli zechce, dojść tą drogą aż do matury.
– Ma taką szansę. Jeżeli tylko będzie chciało, oczywiście może napisać z nami maturę, również w kameralnych, spokojnych warunkach – mówi dyrektor.
Rekrutacja ma kilka etapów: złożenie kwestionariusza, rozmowę kandydata i rodziców z dyrektorem, a także rozmowę z psychologiem lub pedagogiem.
– Chodzi między innymi o rozumienie charakteru szkoły, o to, czy ktoś jest w stanie go zaakceptować i uszanować. Przyjmujemy dzieci z dysfunkcjami, ale każde dziecko wymaga odpowiedniego zaopiekowania. Chcę uczciwie powiedzieć rodzicom, czy jesteśmy w stanie danemu dziecku pomóc – mówi Magdalena Kielska.
W KANIE są też uczniowie, którzy realizują dwa lata w rok, w indywidualnym toku nauczania.
– Jeżeli dziecko ma możliwości i chce, trzeba mu stworzyć warunki. Ale żeby ono samo zobaczyło, że jest zdolne, najpierw my musimy chcieć to zobaczyć – mówi dyrektor.
Ta szkoła chce więc widzieć obie strony: dziecko, które potrzebuje ciszy, i dziecko, które potrzebuje większego wyzwania. Dziecko z trudnościami i dziecko z talentem. Dziecko zagubione i dziecko znudzone tym, że od dawna umie więcej, niż wymaga się od całej klasy.
KANA pozostaje szkołą katolicką. To nie jest przypis na końcu oferty, ale część jej tożsamości.
– Nie trzeba być osobą wierzącą, żeby się z nami uczyć. Trzeba tylko szanować katolicki charakter szkoły – mówi Magdalena Kielska.
Co to oznacza w praktyce?
– Jest codzienna modlitwa na początku dnia. Dzieci chodzą na religię, nie ma możliwości rezygnacji z lekcji religii. Żyjemy też rytmem wydarzeń religijnych: celebrujemy Boże Narodzenie, Wielkanoc, mówimy o Wielkim Poście, o Adwencie. Rok liturgiczny jest obecny w życiu szkoły. To jest też nawiązanie i przypomnienie naszych prastarych, polskich tradycji.
Dyrektor podkreśla też prawo rodziców do wyboru szkoły, która wychowuje zgodnie z określonym systemem wartości.
– Wolność edukacji powinna polegać na tym, że jeżeli chcę, żeby moje dziecko miało przekazaną prawdę i wiedzę opartą na chrześcijańskim światopoglądzie, to ono ma do tego prawo – mówi.

I chyba właśnie w tym miejscu najłatwiej zrozumieć, o co w tej szkole chodzi. Nie o edukacyjną modę. Nie o bunt dla buntu. Nie o nowoczesność, która wstydzi się korzeni, ani o tradycję, która boi się pytań.
A kiedy kończymy rozmowę, zostaje jeszcze jedna myśl. Że ta szkoła nie próbuje wychować dzieci do świata idealnego, którego nie ma. Próbuje raczej dać im coś, co pozwoli im ten świat unieść: samodzielność, ciekawość, odporność i umiejętność uczenia się przez całe życie.
Bo – jak mówi Magdalena Kielska – „człowiek się uczy, a nie jest uczony”.
Rekrutacja do Szkoły KANA już trwa. Zgłoszenia przyjmowane są do końca maja.
Więcej informacji można zaleźć na stronie szkoły:
www.kana.edu.pl
tekst: Dominika Bem



