Homilia na zakończenie Roku Jubileuszowego

Homilia wygłoszona przez bp. Artura Ważnego na zakończenie Roku Jubileuszowego w katedrze sosnowieckiej, 27 grudnia 2025 r.

Czas zamknięcia i czas otwarcia

Spotykamy się dziś w naszej sosnowieckiej Katedrze, w sercu naszej diecezji, w dniu, który łączy w sobie dwa końce i dwa początki. Kończymy Rok Jubileuszowy – czas łaski, czas, w którym niebo pochylało się nad ziemią z większą intensywnością. Ale jednocześnie stajemy w blasku Świętej Rodziny z Nazaretu, by zrozumieć, że każdy koniec w Bogu jest początkiem czegoś nowego.

Patrzę na Was i widzę Kościół żywy. Kościół, który jest, jak mówił papież Franciszek, „szpitalem polowym”, ale też domem, w którym każdy – poraniony czy silny – ma swoje miejsce. Przez ostatni rok uczyliśmy się na nowo, co to znaczy mieć nadzieję. Bulla Spes non confundit – „Nadzieja nie zawodzi” – była nam latarnią. Dziś, w oparciu o Słowo Boże, które Kościół daje nam na to święto, chciałbym, abyśmy przeszli przez pięć przestrzeni naszego diecezjalnego domu, które splatają naszą przeszłość z przyszłością.

1. Kościół w drodze – pielgrzymi nadziei

Łk 2, 41: „Rodzice Jego chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy”

Ewangelista Łukasz zapisał zdanie proste, a jakże fundamentalne: „Chodzili co roku”. Święta Rodzina nie była rodziną statyczną, zasiedziałą w cieple domowego ogniska. To była rodzina w drodze. Rodzina pielgrzymująca.

My też w tym Roku Jubileuszowym ruszyliśmy z miejsc. Mam wciąż przed oczami ten majowy czas, kiedy w liczbie siedmiuset osób – z całej diecezji, z różnych parafii i wspólnot – stanęliśmy w Rzymie. Pamiętacie ten moment u grobu św. Piotra? To nie była tylko wycieczka. To było fizyczne doświadczenie tego, że jesteśmy jednym Ciałem Chrystusa. Tak jak Maryja i Józef szli do Jerozolimy, my poszliśmy do źródeł wiary. Ale droga prowadziła nas też na Jasną Górę, w pieszej pielgrzymce, gdzie trud marszu mieszał się z modlitwą.

Papież Franciszek często powtarzał, że „chrześcijanin, który nie jest w drodze, jest chrześcijaninem, który się zepsuł”. My nie chcemy się psuć. Chcemy iść. Pielgrzymowanie uczy nas także, że nie jesteśmy samowystarczalni. Że potrzebujemy drugiego człowieka, by podał wodę, by podtrzymał, gdy brakuje sił, by wskazał drogę, doradził, czasem upomniał, by zawrócić. To doświadczenie wspólnoty w drodze jest fundamentem, na którym chcemy budować dalej.

Nie bójcie się kurzu na butach. Bóg nie mieszka w sterylnych laboratoriach teologii, ale na zakurzonych drogach ludzkiego życia. Kto idzie, ten ryzykuje potknięcie, ale kto stoi, ten już upadł w pychę samozadowolenia.

Bądźmy Kościołem, który ma odwagę mieć zakurzone buty.

2. Ból szukania z odwagą skruchy

Łk 2, 48: „Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie”

Drugi obraz to Maryja i Józef szukający Jezusa „z bólem serca”. Zgubienie Boga – czy może być coś straszniejszego? A jednak, ten ból bywa często błogosławiony, kiedy zmusza do szukania.

Ten rok był dla nas, jako diecezji, czasem stanięcia w prawdzie. Nie uciekaliśmy od trudnych pytań: „Gdzie jest Jezus w naszym Kościele sosnowieckim?”. Czy Go nie zgubiliśmy w rutynie, w grzechu, w skandalach, które raniły Wasze serca?

Dlatego tak wielką wagę miały dla mnie – i wierzę, że dla Was również – te wyjątkowe nabożeństwa jubileuszowe w każdym dekanacie. Pamiętacie te wieczory? Kapłani i świeccy, twarzą w twarz. To był czas, kiedy my, duchowni, mieliśmy odwagę powiedzieć: „Przepraszam”. Przepraszam za zgorszenie, za brak świadectwa, za pychę. Ale i Wy, świeccy, mieliście przestrzeń, by wybaczyć i prosić o wybaczenie. Ten moment wzajemnego błogosławieństwa – kiedy ksiądz błogosławił wiernych, a wierni kładli ręce na ramionach swoich kapłanów – to był jeden z najbardziej wzruszających i uzdrawiających momentów mojej posługi pośród Was.

To jest właśnie to „szukanie z bólem serca”. Papież Franciszek w Spes non confundit przypominał, że „Bóg nigdy nie męczy się przebaczaniem”. My też nie możemy się zmęczyć.

Jako Wasz biskup, stoję tu dziś z pokorą. Wiem, że jesteśmy naczyniami glinianymi, często popękanymi. Ale to właśnie przez te pęknięcia może wreszcie zaświecić Światło Chrystusa, a nie nasze własne. Odnowa zaczyna się od skruchy. Od przyznania: „Zgubiliśmy Cię, Panie, ale szukamy Cię z całego serca”.
Pomagaj wciąż nam Ciebie odnajdywać.

3. Nowe szaty dialogu – w stronę synodu

Kol 3, 12: „Jako wybrańcy Boży (…) obleczcie się w serdeczne miłosierdzie, dobroć, pokorę, cichość, cierpliwość”

Święty Paweł w Liście do Kolosan daje nam instrukcję, jak się ubrać. Nie w szaty urzędowe, nie w splendory, ale w „serdeczne miłosierdzie i cichość”. To jest „dress code” na nadchodzący czas. Niech to stanie się „świętą modą” w naszej diecezji, naszym stylem w codzienności.

Za dwa, może trzy miesiące, rozpoczniemy oficjalnie wielkie dzieło – II Synod Diecezji Sosnowieckiej – jego etap przygotowawczy. Ale synod to nie jest parlament. To nie jest miejsce, gdzie głosujemy, kto ma rację. Synod to wspólne wędrowanie.

W tym roku mieliśmy już przedsmak tego stylu bycia razem. Przypomnijcie sobie trzydniowe rekolekcje diecezjalne na hali Arena w Sosnowcu. Setki ludzi! Świeccy, księża, rodziny, młodzież. Tam uczyliśmy się, że Kościół to MY. Nie „oni – kler” i „wy – wierni”. My – Lud Bożym.

Chcę Was zaprosić do tego dialogu. Potrzebujemy Waszego głosu, Waszego doświadczenia, Waszej wiary. Musimy nauczyć się rozmawiać, a przede wszystkim – słuchać. Słuchać, by zrozumieć, a nie by odpowiedzieć.

Synodalność to sztuka słuchania polifonii Ducha Świętego. Czasem brzmi ona w katedrze, a czasem w cichym szeptaniu matki, która martwi się o wiarę swojego dziecka. Jeśli Kościół zatka uszy na ten szept, stanie się głuchy na Ewangelię. Nie możemy być głuchym Kościołem, nie słuchającym ani Boga, ani ludzi.

Angażujcie się w proponowane w parafiach katechezy, w formację stałą. Nie bójcie się brać odpowiedzialności. Potrzebujemy starszych oraz małżeństw i rodzin, potrzebujemy Was, młodzi i dzieci, potrzebujemy wszystkich i każdego, by uczyć się nawzajem, jak kochać umiejętnie, wiernie i ofiarnie. Potrzebujemy Bożej mądrości, ale i naszej wspólnej wiary i doświadczenia. Niech synod otworzy przed nami nowy rozdział. Niech to będzie rozdział napisany „czcionką” pokory i dialogu.

4. Wrażliwość na wykluczonych i siła ukryta

Syr 3, 12: „Synu, wspomagaj swego ojca w starości, nie zasmucaj go w jego życiu”

Mędrzec Syrach upomina się o najsłabszych, o starszych, o tych, którzy po ludzku „nie nadążają”. W naszym diecezjalnym rachunku sumienia nie może zabraknąć pytania o ubogich, wykluczonych i skrzywdzonych.

Jubileusz to czas wyzwolenia, darowania długów.

Rozejrzyjmy się wokół. Ilu jest ludzi w naszych blokowiskach czy sąsiedztwie, którzy są wykluczeni nie tylko ekonomicznie, ale przez samotność? Ubóstwo ma dziś twarz starszej pani na czwartym piętrze bez windy, ma twarz nastolatka w depresji, który nie widzi sensu życia. Jako wspólnota musimy mieć oczy szeroko otwarte. Nie możemy być Kościołem zadowolonym z siebie, który nie widzi „Łazarza u bramy”.

Ale w tym miejscu chcę też podziękować tym, którzy są naszą „elektrownią duchową”. Dziękuję chorym, cierpiącym, samotnym. Wasze cierpienie, ofiarowane w cichości za diecezję, to jest ten niewidzialny fundament, na którym stoi nasza aktywność. Bez Waszego wsparcia nasze plany byłyby tylko pustym aktywizmem.

Szczególne słowa wdzięczności kieruję w stronę Jaworzna, do Sióstr Karmelitanek. Tam, za klauzurą, bije serce modlitwy. Siostry, w większości pochodzące z Ukrainy, trwają na modlitwie nie tylko za naszą diecezję, ale błagają o pokój dla swojej ojczyzny, o koniec tej okrutnej wojny. Ich cicha obecność jest krzykiem wiary, który przebija niebiosa. Nie pozwólmy przy tej okazji, aby zwiędła nasza pomoc wobec potrzebujących pomocy uchodźców przed tą straszną wojną, a także by nie stępiała nasza wrażliwość na każdą ludzką biedę i krzywdę. Dziękujemy Wam, Siostry, za to, że jesteście naszymi rękami wzniesionymi do góry, gdy my walczymy na nizinach codzienności. Dziękujemy wszystkim osobom konsekrowanym – siostrom oraz ojcom i braciom – posługującym w naszej diecezji. Wasze charyzmaty są cennym i niezastąpionym darem dla naszej wspólnoty.

5. Wzrastanie w łasce – Chrystus w centrum

Łk 2, 52: „Jezus zaś czynił postępy w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi”

Ostatni obraz. Jezus w Nazarecie. Zwyczajność. Wzrastanie. To jest nasza perspektywa na „po-Jubileuszu”. Nie chodzi o to, byśmy teraz, po zamknięciu Roku Świętego, zwinęli sztandary i wrócili do szarości. Chodzi o to, by łaska stała się codziennością.

Rozpoczęliśmy wielkie dzieło – peregrynację Ikony Jasnogórskiej. Matka Boża ruszyła w drogę po naszej diecezji. W wielu miejscach już była. Niebawem zapuka także do innych parafii, a symbolicznie – do Waszych domów. Przyjmijcie Ją. Niech Ona uczy Was, jak tworzyć dom, w którym Jezus jest w centrum.

Módlmy się o powołania. Potrzebujemy kapłanów według Serca Jezusowego – nie urzędników, ale pasterzy. Potrzebujemy świętych zakonników i misjonarzy. Ale przede wszystkim potrzebujemy świętych rodzin. Rodzina jest pierwszym seminarium i pierwszym Kościołem. Jeśli Chrystus będzie w centrum Waszych małżeństw, o przyszłość diecezji jestem spokojny.

Drodzy Kapłani – moi Bracia. Dziękuję Wam za ten rok. Za jubileuszowe rekolekcje kapłańskie, za spowiedzi, za trud, który często jest niewidoczny. Wiem, że bywa ciężko. Wiem, że czujecie się czasem oceniani i zmęczeni. Ale jesteście potrzebni. Chrystus Was potrzebuje. Razem z wiernymi świeckimi twórzmy ten jeden organizm. Fascynujące Ciało Chrystusa – Jego Kościół.

Siostry i Bracia!

Bulla Spes non confundit kończy się wizją kotwicy rzuconej w niebo. My trzymamy linę. Czasem ta lina parzy dłonie, czasem sztormy próbują nas oderwać. Ale nadzieja to pewność, że po drugiej stronie liny ktoś TRZYMA. Że trzyma ją Chrystus.

Przed nami Synod. Przed nami wciąż peregrynacja Matki Jasnogórskiej. Przed nami życie. Nie bójmy się. Zróbmy krok w to „nowe otwarcie”. Niech to będzie nawrócenie pastoralne i misyjne – od „zawsze tak było” do „zróbmy to tak, jak chce Duch Święty”.

Niech Święta Rodzina: Jezus, Maryja i Józef, uczy nas, jak z każdego domu w Sosnowcu, w Dąbrowie i Jaworznie, w Będzinie i Czeladzi, w Olkuszu i Wolbromiu, w każdej miejscowości i parafii, uczynić mały Nazaret – miejsce, gdzie Bóg jest kochany, a człowiek jest słuchany i szanowany.

Niech nasza nadzieja będzie uparta, a miłość nasza – bezczelnie odważna.

Z tą odważną miłością idźmy z radością w nowy czas.


Zdjęcia z zakończenia Roku Jubileuszowego
autorstwa pani Agnieszki Sidełki dostępne są [TUTAJ].