Czasem wystarczy jedno stare zdjęcie, by uruchomić lawinę pytań: co z tego świata już zniknęło, a co przetrwało w ukryciu? W tej opowieści cofamy się do początków sosnowieckiej parafii i ruszamy tropem fragmentów, detali i zapomnianych śladów, które wciąż opowiadają historię najstarszego kościoła w Sosnowcu.
Kiedy patrzymy na stare zdjęcia pierwszego kościoła, pojawia się coś więcej niż zwykła ciekawość. Jest w tym nuta tęsknoty i odruchowe porównywanie: jak było i jak jest. I niemal natychmiast rodzi się pytanie: co z tego zostało? Zostają fragmenty. Detale. Rzeczy pozornie drobne. Są one niczym małe dzieci bawiące się w chowanego – trzeba się nieźle nakłopotać, zajrzeć w nieoczywiste miejsca i czasem wykonać spory kawał drogi, żeby je odnaleźć.
Pierwszy kościół, wzniesiony pod koniec XVIII wieku, przetrwał ponad sto lat. Został rozebrany pod koniec XIX wieku, w czasie gdy w okolicy zmieniało się niemal wszystko. Powstawały huty, zakłady, kopalnie, a jednocześnie jedyna wówczas sosnowiecka parafia budowała… aż trzy kościoły. Wielki, monumentalny kościół parafialny w Zagórzu, kościół w Niwce oraz kościół w Maczkach. Kościół w Maczkach był filialny. Kościół w Niwce również był filią, choć od początku budowano go z myślą o podniesieniu jego rangi do parafialnej i wydzieleniu nowej parafii. A żeby coś nowego wybudować, często trzeba najpierw zburzyć stare. Taką decyzję właśnie wtedy podjęto – czy była szczęśliwa, czy nie, dziś już nie rozstrzygniemy. W miejscu XVIII-wiecznego kościoła wzniesiono obecny kościół w Niwce.
Te kolejne budowy sprawiły, że obrazy i elementy wyposażenia zaczęły zmieniać swoje adresy. I tak główny obraz z ołtarza pierwszego kościoła w Niwce, pochodzący z końca XVIII wieku, trafił do Maczek. Tam można go zobaczyć do dziś.
To obraz Ukrzyżowania, którego kompozycja wyraźnie nawiązuje do ołtarza głównego w katedrze na Wawelu. Ukrzyżowany Chrystus jest samotny – bez postaci Maryi i Jana. Nad Jego głową widnieje rozbudowany napis w trzech językach: hebrajskim, greckim i łacińskim. W tle majaczy Jerozolima, a wokół krzyża pojawiają się aniołowie, zaćmione słońce i księżyc.
Najciekawsze jednak skrywa się nie na pierwszym planie. Patrzymy na Chrystusa, a tymczasem za Nim rozgrywa się pełen dramatyzmu teatr zbawienia. Po lewej stronie jeden z aniołów – w imieniu Chrystusa – niszczy śmierć. Po drugiej stronie drugi anioł zwycięża szatana. Chrystus na tym obrazie nie tylko cierpi. On zwycięża. To nie jest scena klęski, ale triumfu. Dlatego obraz – choć niewielki – kryje w sobie wielką tajemnicę.
Tajemnicą pozostaje także jego autor. Nie wiemy, kto go namalował. I być może właśnie to dodaje mu jeszcze więcej uroku – jakby chciał pozostać w cieniu, pozwalając, by mówiła sama scena.
Jeśli zaciekawiła Cię ta historia zabawy w chowanego – zapraszamy do kolejnych odcinków. Będziemy dalej szukać. Zaglądać w kąty, do zakamarków, w miejsca nieoczywiste. Szukać tego, co zostało. I tego, co wciąż czeka, aż ktoś je odnajdzie.
-
Pierwszy kościół w Niwce wybudowany pod koniec XVII wieku.
-
Kościół św. Apostołów Piotra i Pawła w Sosnowcu
-
Obraz Ukrzyżowania
ks. Marcin Słodczyk



