W ostatniej części Jasnogórskich Ślubów Narodu wraca obietnica szerzenia czci Maryi. Padają słowa o polskich domach, sercach, świątyniach i Jasnej Górze. Łatwo byłoby zatrzymać się właśnie tutaj: przy obrazach, pieśniach, pielgrzymkach i świętach. Ale tekst nie pozwala. Pada bowiem zdanie znacznie trudniejsze: „Przyrzekamy iść w ślady Twoich cnót”.I ono zmienia wszystko.
Bo chrześcijańska cześć dla Maryi nie polega wyłącznie na tym, że mówi się o Niej dużo i pięknie. Maryja w Ewangelii nie zatrzymuje uwagi na sobie. Prowadzi do Chrystusa. Dlatego prawdziwa maryjność musi być widoczna w życiu. W umiejętności słuchania. W wierności. W zgodzie na to, że Bóg nie zawsze prowadzi drogą, którą sami sobie zaplanowaliśmy. W obecności przy drugim człowieku także wtedy, gdy nie mamy dla niego łatwego rozwiązania.
Można przecież mieć w domu obraz Matki Bożej i jednocześnie nie umieć przebaczyć. Można pielgrzymować na Jasną Górę i wrócić z niej z tym samym językiem pogardy. Można odmawiać różaniec, a nie usłyszeć człowieka siedzącego obok.
Śluby przypominają więc rzecz prostą, ale wymagającą: Maryję czci się najpełniej wtedy, gdy zaczyna się żyć Ewangelią tak jak Ona. Nie tylko przed obrazem. Po wyjściu z kościoła również.
tekst: Dominika Bem



