„Pachną sierpniem, pachną waszym ogromnym trudem”. Bp Ważny do rolników w Przegini

Na dożynki przywozi się najpiękniejsze wieńce i najdorodniejsze bochny chleba. Bp Artur Ważny poprosił jednak w Przegini, żeby najpierw spojrzeć na twarze ludzi, którzy to wszystko przynieśli. Bo zanim pojawi się chleb, jest człowiek. Jego praca, niepewność, zmęczenie i nadzieja.

„Patrzę dziś na wasze twarze i widzę w nich zapisane całe mijające lato: słońce, wiatr i kurz, ale widzę też głębokie, ciche bruzdy troski” – mówił bp Artur Ważny podczas Dożynek Diecezjalno-Gminnych w Przegini. To zdanie ustawiło całą homilię. Bo dożynki łatwo zamienić w piękny obrazek: kłosy, muzyka, kolorowe wieńce, odświętne stroje. Tymczasem za każdym z tych kłosów stoi historia, której na fotografii już nie widać. Poranki, kiedy trzeba było wstać niezależnie od zmęczenia. Niebo, na które patrzyło się z nadzieją albo lękiem. Praca wykonana bez gwarancji, że ziemia odda człowiekowi tyle, ile on jej powierzył.

Dlatego biskup nie mówił o dożynkowym chlebie jak o dekoracji. „Przynieśliście przed ołtarz te wspaniałe, misterne wieńce dożynkowe i bochenki chleba. Pachną sierpniem, pachną waszym ogromnym trudem”. Chleb rzeczywiście pachnie sierpniem. Ale zanim zacznie pachnieć w domu, pachnie ziemią, potem człowieka, kurzem drogi i pracą rąk. I właśnie dlatego w chrześcijańskim przeżywaniu dożynek trafia przed ołtarz. Nie po to, żeby pokazać Bogu, co człowiek osiągnął. Raczej po to, żeby powiedzieć: to wszystko nie jest wyłącznie moje.

Bp Ważny zatrzymał się także przy wieńcach: „W tych misternych wieńcach, splecionych sprawnymi dłońmi naszych kobiet, dostrzegam kłosy polnej pszenicy, mieniące się w słońcu jarzębiny i zioła…” Można patrzeć na wieniec i widzieć kompozycję. Można jednak zobaczyć znacznie więcej: ziarno, które ktoś zasiał; ziemię, którą ktoś uprawiał; tradycję, której ktoś nie pozwolił umrzeć; ręce kobiet, które z tego, co wyrosło na polu, stworzyły znak wdzięczności.

I chyba właśnie dlatego dożynki są czymś więcej niż zakończeniem żniw. Są jednym z tych dni, kiedy człowiek na chwilę przestaje pytać: „ile zebrałem?”, a zaczyna pytać: „komu zawdzięczam to, że mogłem zebrać?” W Przegini odpowiedź prowadziła przed ołtarz. Nie dlatego, że wiara usuwa z życia rolnika suszę, grad, niepewność cen czy lęk o przyszłość. Biskup sam mówił przecież o „głębokich, cichych bruzdach troski”. Chrześcijańska wdzięczność nie rodzi się z przekonania, że wszystko poszło dobrze. Rodzi się z odkrycia, że także pośród tego, co trudne, człowiek nie idzie sam.I może dlatego najważniejszym obrazem tegorocznych dożynek nie był nawet najpiękniejszy wieniec. Był nim chleb przyniesiony przez utrudzone ręce.

Tegoroczne święto w Przegini będzie miało swój dalszy ciąg. To właśnie Koło Gospodyń Wiejskich w Przegini wraz ze swoim dożynkowym wieńcem będzie reprezentować naszą diecezję podczas Dożynek Jasnogórskich. Wieniec, który wyrósł z pracy tutejszych rąk, pojedzie więc na Jasną Górę jako znak wdzięczności całej wspólnoty – za ziemię, za plony i za ludzi, którzy każdego roku podejmują trud, dzięki któremu na naszych stołach nie brakuje chleba.