W Wielki Piątek w Zakładzie Karnym w Wojkowicach Osadzeni po raz kolejny przeszli Drogę Krzyżową. Ta droga zaczyna się tam, gdzie człowiek staje wobec prawdy o sobie – jak Dobry Łotr, który na krzyżu nie ucieka, nie tłumaczy się, ale zwraca się do Jezusa. Ewangelia jest ta sama. Tylko człowiek słyszy ją czasem bardziej.

Tu wszystko zaczyna się wcześniej. Od decyzji, że chcą to zrobić sami. Że nie będą tylko widzami. Że wejdą w tę historię od środka. Piszą scenariusz. Szyją stroje. Budują scenografię. Krok po kroku układają drogę, którą za chwilę sami przejdą. We współpracy z Piotrem Bańką powstają kolejne elementy – materiał, drewno, detale. Ręce uczą się precyzji. Ale nie tylko ręce pracują. Bo trudno budować krzyż i nie pomyśleć o ciężarze. Irena Kmiecik jest obok od lat. Wnosi doświadczenie, wrażliwość. Ale to nie ona idzie tą drogą. Idą oni.

Droga Krzyżowa w Wojkowicach nie daje się „odegrać”. Za dużo tu prawdy. Kiedy pada wyrok – to nie jest tylko scena. Kiedy ktoś się potyka – nie trzeba wiele wyobraźni. Kiedy ktoś bierze krzyż – nie jest on tylko rekwizytem. Ewangelia nie jest opowieścią sprzed dwóch tysięcy lat. Dzieje się teraz. Wśród murów, które mają zamykać.

W Misterium uczestniczą: płk Waldemar Ciszek, Dyrektor Okręgowy Służby Więziennej w Katowicach, bp Artur Ważny, Biskup Sosnowiecki, przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości, Wspólnota Dobrego Pasterza.
Są obecni. Patrzą. Słuchają.
Ale to nie oni niosą tę drogę.
Bo tu najważniejsze dzieje się gdzie indziej.
Między jedną stacją a drugą. W ciszy, której nie da się pokazać. Może właśnie dlatego ta Droga Krzyżowa zostaje. Bo nie kończy się, kiedy gasną światła. Zostaje w człowieku.




