W ogrodzie Domu św. Józefa wydarzyło się coś więcej niż zwykłe porządki. Wydarzyła się obecność – cicha, konkretna, taka, która nie potrzebuje wielkich słów, żeby zostawić po sobie ślad. Liturgiczna Służba Ołtarza z Parafii Trójcy Świętej w Będzinie wraz z ks. Łukaszem Wawrzyniakiem oraz Liturgiczna Służba Ołtarza z Parafii Miłosierdzia Bożego w Jaworznie przyszli nie po to, by zrobić akcję, którą da się opisać w kilku zdaniach. Przyszli, by być. A bycie – jeśli jest prawdziwe – zawsze staje się działaniem.
Między gałęziami, narzędziami i zmęczeniem, które przychodzi szybciej niż entuzjazm, rodziło się coś znacznie ważniejszego niż uporządkowana przestrzeń. Rodziła się wspólnota. Taka, która nie opiera się na deklaracjach, ale na obecności drugiego człowieka.
Mieszkańcy Domu św. Józefa włączyli się w te prace nie jako „odbiorcy pomocy”, ale jako współgospodarze tego miejsca. Bo w Kościele nie ma podziału na tych, którzy tylko dają, i tych, którzy tylko przyjmują. Są ludzie, którzy uczą się być razem – ramię w ramię, w konkrecie, w prostych gestach, które budują więcej niż słowa.
Bez wielkich słów. Z konkretem w rękach.
I może właśnie dlatego to wydarzenie mówi więcej niż niejeden program czy deklaracja. Bo pokazuje, że Kościół zaczyna się tam, gdzie człowiek przestaje mówić o miłości a zaczyna ją robić.




