Historia duszpasterstwa osób niesłyszących

Ponad siedemdziesiąt lat wiernej, cichej obecności i spotkań, w których słowo Ewangelii przekazywane jest gestem i sercem. To opowieść o ludziach, którzy tworzyli duszpasterstwo osób niesłyszących w Sosnowcu, o ich drodze wiary, wspólnocie oraz wyzwaniach, jakie niesie współczesność.

Historia duszpasterstwa osób niesłyszących przy domu sióstr karmelitanek Dzieciątka Jezus w Sosnowcu rozpoczęła się pod koniec 1952 r. Z inicjatywy częstochowskiego biskupa – ks. Zdzisława Golińskiego zaczęto organizować w Zagłębiu pracę z żyjącymi wtedy zazwyczaj na „peryferiach społeczeństwa” niesłyszącymi. Pierwszy ośrodek powstał na Niwce, a w listopadzie 1952 r. o możliwość spotkań tej grupy osób przy zakonnej kaplicy poprosił dziekan ks. Jan Kiwacz. Siostry z radością zgodziły się na tę nową formę apostolstwa. Pierwsza Msza św. została odprawiona na początku 1953 r. przez ks. bpa Stanisława Czajkę. Duszpasterzem został ks. Jan Kiwacz. Od początku w duszpasterstwie pomagała znająca język migowy Stefania Mączka, która w 1956 r. wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Karmelitanek Dzieciątka Jezus i otrzymała imię s. Teodozja od Słowa Wcielonego. Duszpasterstwo gromadziło ok. 50-60 osób niesłyszących i ich rodziny. Spotkania odbywały się regularnie w każdą trzecią niedzielę miesiąca. Niesłyszący mieli możliwość skorzystania ze spowiedzi oraz uczestniczenia w tłumaczonej na język migowy Mszy św. S. Teodozja katechizowała niesłyszące dzieci i dorosłych, przygotowywała do sakramentów, organizowała świąteczne spotkania, rekolekcje. Ważnym elementem duszpasterstwa niesłyszących stały się pielgrzymki. Udawano się na ogólnopolskie pielgrzymki na Jasną Górę, ale były też wyjazdy do Piekar Śląskich, Panewnik, na Górę św. Anny, do Kałkowa-Godowa, do Kalwarii Zebrzydowskiej, do Niepokalanowa i innych miejsc kultu religijnego.

Z czasem powstawały kolejne ośrodki duszpasterstwa niesłyszących w Zagłębiu. Gromadzono się przez wiele lat u księży sercanów na Środuli (1992-2024), a także okresowo w kościele św. Rafała Kalinowskiego w Dąbrowie Górniczej – Gołonogu, u Matki Bożej Anielskiej w Dąbrowie Górniczej i w innych miejscach (w granicach później powstałej diecezji sosnowieckiej były ośrodki w Olkuszu, Jaworznie). Punkty te powstawały w zależności od potrzeb niesłyszących i możliwości kolejnych duszpasterzy. Były otwierane i zamykane. Czasem decyzja o zamknięciu danego ośrodka wynikała z problemów organizacyjnych (trudny dojazd dla głuchych). Jedynie przy klasztorze karmelitanek w Sosnowcu przez siedemdziesiąt lat duszpasterstwo działa nieprzerwanie, zawsze w trzecią niedzielę miesiąca o godz. 14.30. Niezmienne też pozostały główne formy pracy: okazja do spowiedzi, Eucharystia z kazaniem w języku migowym, bożonarodzeniowe i wielkanocne spotkania świąteczne, udział w pielgrzymkach, w miarę możliwości – dodatkowe katechezy.

W albumie z fotografiami wykonanym z okazji 50-lecia duszpasterstwa zapisany został szereg imion kapłanów, którzy ofiarnie służyli przyjaciołom ze „świata ciszy”. Niesłyszący cenili u kapłanów nie tylko ich posługę sakramentalną, ale i dyspozycyjność, zatroskanie, pomoc w załatwianiu różnych spraw, towarzyszenie w radosnych i trudnych chwilach. O każdym, uwiecznionym w albumie, wypowiadali się: dobry ksiądz, życzliwy, dużo pomagał. Ostatnim „częstochowskim” duszpasterzem był ks. Mieczysław Miarka (1982-1992).

Po utworzeniu diecezji sosnowieckiej w 1992 r. duszpasterzem diecezjalnym został mianowany ks. Janusz Grela, proboszcz parafii św. Archaniołów w Czeladzi. Ze środowiskiem niesłyszących był związany od czasu formacji seminaryjnej w Krakowie. Ofiarnie podjął to nowe zadanie, godząc je z obowiązkami proboszcza. Pełnił posługę wśród głuchych do 2011 r., gdy ze względów zdrowotnych poprosił o zwolnienie z tej pracy.

18 kwietnia 2004 r. uroczyście obchodzono jubileusz 50-lecia duszpasterstwa niesłyszących przy domu sióstr karmelitanek Dzieciątka Jezus w Sosnowcu. Eucharystii przewodniczył ks. bp Adam Śmigielski, do koncelebry dołączyli byli i obecni duszpasterze głuchych: ks. Rajmund Frydrych, ks. Henryk Radecki, ks. Mieczysław Miarka, ks. Janusz Grela i ks. Zbigniew Nalepa SCJ. Było to też uroczyste zwieńczenie pięćdziesięcioletniej pracy s. Teodozji Mączki, która jeszcze za życia mogła otrzymać maleńką część nagrody przygotowanej dla niej w niebie. Niebawem siostra zachorowała i w lutym 2006 r. zmarła.

Następcą ks. Janusza Greli został ks. Michał Surma, który już wcześniej pomagał w duszpasterstwie. W drugiej połowie 2007 r. do duszpasterstwa dołączyła s. Anawim Strzelczyk CSCIJ (autorka tekstu). Do osób, bez których byłoby o wiele trudniejsze funkcjonowanie duszpasterstwa, należą niesłyszący: p. Stanisław Perliński, prezes koła PZG w Będzinie, oraz p. Eugenia Adamkiewicz, wieloletnia nauczycielka języka migowego. Stali się oni swoistym pomostem między światem słyszących i niesłyszących. Od 2016 r. zaczęła towarzyszyć niesłyszącym jako wolontariusz Stanisława Pająk, najpierw licealistka, następnie – studentka. Pomagała jako tłumacz podczas Mszy św. oraz spotkań, wniosła wiele świeżości i radości do „świata ciszy”.

Chociaż powyższe osoby zostały szczególnie wymienione, tym niemniej każdy z niesłyszących przychodzący na spotkania wnosi ze sobą wiele dobra. Każda osoba jest ważna, każda cenna – to ona nadaje taki, a nie inny klimat duszpasterstwu. Głusi są radośni, z poczuciem humoru, odpowiadają wielką życzliwością i wdzięcznością za każdy drobny gest dobroci skierowany w ich stronę. Wzruszająca jest ich wierność i determinacja, by być obecnymi na Mszy św. Ze względu na stosunkowo małe odległości między miastami pojawiają się na spotkaniach osoby nie tylko z Sosnowca, Będzina czy Dąbrowy Górniczej, ale i okazjonalnie z Katowic, Mysłowic, nawet z Chorzowa. Granice duszpasterstw są płynne.

Ważnym wydarzeniem ostatnich lat była w kwietniu 2012 r. peregrynacja relikwii św. Filipa Smaldone, patrona niesłyszących. W Kałkowie-Godowie miało miejsce ogólnopolskie spotkanie głuchych i ich duszpasterzy wraz z reprezentantami duszpasterstwa włoskiego, którzy towarzyszyli relikwiom. Gospodarz tego miejsca, ks. Czesław Wala, zawsze serdecznie przyjmował niesłyszących, kochał ich bardzo – z wzajemnością. Dowodem tej wzajemnej życzliwości jest ufundowany przez głuchych pomnik Najświętszego Serca Jezusa znajdujący się na terenie tamtejszego sanktuarium. Spotkanie w 2012 r. było świętem całego „świata ciszy” w Polsce. Z naszych stron pojechała śląsko-zagłębiowska grupa ze swoimi duszpasterzami (przez kilka lat duszpasterstwo sosnowieckie i katowickie ściśle ze sobą współpracowało). Dzięki staraniom ks. Michała Surmy małe relikwie św. Filipa trafiły także do diecezji sosnowieckiej.

16 czerwca 2024 r. świętowano 70-lecie istnienia duszpasterstwa. Eucharystii przewodniczył ks. Janusz Grela, który w tych dniach (teraz jako ksiądz-emeryt) dziękował Bogu za 50 lat kapłaństwa. W koncelebrze był ks. Michał Surma, który również świętował 20-lecie święceń. Te trzy radosne uroczystości zgromadziły około 20 osób. Po Mszy św. miało miejsce zwiedzanie muzeum Matki Teresy Kierocińskiej. Przewodnikiem była s. Bogdana Batog CSCIJ, a tłumaczyła Stanisława Pająk. Dla wielu niesłyszących było to wzruszające doświadczenie, gdyż przypominało im dawniejsze czasy, kiedy w obecnych pomieszczeniach muzealnych spotykali się razem z s. Teodozją i ówczesnymi duszpasterzami. Spotkanie zakończyła agapa.

Przez ostatnie lata liczba osób niesłyszących spotykających się w Sosnowcu systematycznie maleje. Pandemia odcisnęła mocne piętno na duszpasterstwie – o wiele mniej osób powróciło po tej wymuszonej przerwie w działalności. Oprócz problemów, z którymi boryka się cały Kościół w Polsce, dochodzą jeszcze specyficzne dla tej grupy osób trudności. Wielu niesłyszących jest już w starszym wieku, schorowanych, nie zawsze mają siły i możliwości dotarcia na spotkanie (w zdecydowanej większości poruszają się komunikacją miejską), część z nich już odeszła do Pana.

Dlaczego nie ma młodych? Wydaje się, że jest kilka przyczyn. Na terenie diecezji sosnowieckiej nie ma szkół dla niesłyszących, nie ma więc naturalnego kontaktu z niesłyszącą młodzieżą. Coraz więcej też dzieci z niedosłuchem funkcjonuje w świecie słyszących i nie potrzebuje specjalnego duszpasterstwa. Dzięki badaniom przesiewowym noworodków dzieci z niedosłuchem są bardzo szybko diagnozowane i poddawane leczeniu oraz rehabilitacji, możliwie najwcześniej noszą aparaty słuchowe czy implanty ślimakowe, kształcą się zazwyczaj w klasach integracyjnych i dzięki temu należą do świata słyszących.

Tym niemniej spotyka się młode osoby niesłyszące (migające) na ulicach Zagłębia. Jak do nich dotrzeć? Jak opowiedzieć o Jezusie, który na nich czeka? Poważnym problemem jest fakt, że księża towarzyszący głuchym są obciążeni wieloma innymi obowiązkami. Ich posługa wydaje się być traktowana jako ich prywatne „hobby”, finansowane ponadto z ich własnych środków. Zwyczajnie brakuje czasu i sił, by towarzyszyć tym, którzy są, a tym bardziej poszukiwać nowych osób. Brakuje kapłanów, którzy znają język migowy. Także zasoby sióstr i osób świeckich są zbyt małe. Obecnie posługuje jedna karmelitanka Dzieciątka Jezus, która wygospodarowuje na to czas spośród innych powierzonych jej zadań.

Do tego wyzwaniem jest działalność Świadków Jehowy. Oni mają i czas, i środki, by pozyskiwać nowych wyznawców. Niesłyszący, ze względu na specyfikę swej niepełnosprawności, są bezbronni wobec argumentacji Świadków Jehowy. Dla większości głuchych język polski jest językiem obcym. Dlatego nie mogą w sposób zadowalający korzystać ze słowa drukowanego czy umieszczonego w Internecie, nie rozumieją skomplikowanych zdań, nie zawsze są w stanie wyłapać niuanse między nauką katolicką a inną. Zresztą dotyczy to całej formacji religijnej. To prawda, że ostatnio dostęp do treści religijnych dla osób niesłyszących stał się większy, ponieważ programy w telewizji są tłumaczone na język migowy oraz w Internecie pojawiło się kilka ciekawych, dobrych serwisów adresowanych do tej grupy. Jednak jest to zdecydowanie za mało. Nie wystarczy po prostu „przemigać” polski tekst, by stał się zrozumiały dla przeciętnej głuchej osoby. Wypowiedź trzeba uprościć, dostosować tak, by abstrakcyjne pojęcia były lepiej przyjęte przez niesłyszących. W pewien sposób należą oni do najuboższych z ubogich, o których Kościół sosnowiecki powinien z troską się pochylić.

Tekst: s. Anawim Strzelczyk CSCIJ