Powołania nie rodzą się w próżni. Rodzą się w rodzinach, w parafiach, przy ministranckich ołtarzach, podczas zwyczajnych Mszy świętych, które z perspektywy czasu okazują się początkiem czegoś znacznie większego. 1 czerwca parafia św. Józefa Rzemieślnika w Sosnowcu przeżywała peregrynację obrazu Matki Bożej Częstochowskiej. Jednym z punktów nawiedzenia była nocna modlitwa o powołania. To już piękna tradycja peregrynacji w diecezji sosnowieckiej – podczas takich Eucharystii przy ołtarzu stają kapłani wywodzący się z parafii, która gości Matkę Bożą, by razem z wiernymi dziękować za dar własnego powołania i prosić o kolejne.
Tym razem modlitwie przewodniczyli dwaj kapłani wywodzący się z parafii św. Józefa Rzemieślnika: o. Piotr SJ, który od 41 lat służy jako kapłan i obecnie posługuje w Zakopanem, oraz ks. Rafał Chajduga, przeżywający 21. rok kapłaństwa, obecnie związany z parafią św. Tomasza Apostoła w Sosnowcu.
Nie była to jednak tylko modlitwa za księży. Była to modlitwa za tych, którzy być może dopiero uczą się słyszeć głos Boga. Za młodych ludzi szukających swojej drogi. Za rodziców, którzy kiedyś będą musieli uszanować decyzję syna lub córki. Za wszystkich, którzy próbują odpowiedzieć sobie na pytanie: „Panie, czego ode mnie chcesz?”.
W homilii ks. Rafał wrócił pamięcią do własnej historii. Opowiedział o czasie, kiedy sam szukał odpowiedzi. Kiedy modlił się o znak, bo myśl o kapłaństwie wydawała mu się zbyt nieprawdopodobna, by mogła pochodzić od Boga.

Znakiem okazały się… potłuczone ampułki.
Najpierw przypadkowo rozbił je w kościele. To właśnie przez tę pozorną przeszkodę trafił na nabożeństwo o powołaniach, na które normalnie by nie przyszedł. Później wydarzenie związane z ampułkami powróciło raz jeszcze, a on sam usłyszał w sercu pytanie, którego nie potrafił zapomnieć: „Czy już zapomniałeś o znaku, o który prosiłeś?”.
To nie była opowieść o niezwykłym cudzie. To była opowieść o Bogu, który cierpliwie prowadzi człowieka przez codzienność. O Bogu, który nie zmusza, ale zaprasza. Który nie odbiera wolności, ale pomaga odkryć drogę, dla której stworzył człowieka.
Może właśnie dlatego podczas peregrynacji tak mocno wybrzmiewa modlitwa o powołania. Bo Kościół nie potrzebuje ludzi idealnych. Potrzebuje ludzi gotowych powiedzieć Bogu „tak”. Tak jak Maryja. Tak jak ci kapłani, którzy przed laty usłyszeli wezwanie i mieli odwagę za nim pójść.
Peregrynacja obrazu Matki Bożej Częstochowskiej w Diecezji Sosnowieckiej zbliża się do końca. Jej zwieńczeniem będzie uroczyste zakończenie nawiedzenia, które odbędzie się 14 czerwca w katedrze Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny




