Kobieta, córka, siostra, żona, matka, babcia i wdowa – siedem odsłon kobiecego życia stało się osią homilii bp. Artura Ważnego wygłoszonej podczas odpustu Matki Bożej Anielskiej i pielgrzymki kobiet w Dąbrowie Górniczej. Biskup mówił o godności, która nie zależy od osiągnięć, o ranach, lęku, porównywaniu się, macierzyńskiej bezsilności i nadziei silniejszej niż strata. Publikujemy pełny tekst homilii.
Mały skrawek nieba
Kobieta po prostu – godność z samego istnienia: „Jak terebint wyciągnęłam gałęzie moje, a gałęzie moje to gałęzie chwały i wdzięku.” (Syr 24, 16)
Mądrość Boża przyrównuje się do terebintu – potężnego, długowiecznego drzewa, dającego głęboki cień i wytwarzającego pachnącą żywicę. „Gałęzie chwały i wdzięku” nie są skutkiem tego, co drzewo „robi”, ale czym „jest”. Piękno duszy ludzkiej wyprzedza jakiekolwiek jej zasługi – jest ono odblaskiem stwórczego zachwytu Boga. Drzewo terebintu to symbol kobiety zakorzenionej w Bogu, która daje schronienie innym, ale sama czerpie soki z niewidzialnego źródła. Przypominacie sobie Marię z Betanii? Siada sobie u stóp Jezusa i po prostu jest. Nie usługuje jeszcze jak Marta. Wybiera „najlepszą cząstkę”.
Droga niewiasto, pierwsza rola, jaką masz na tej ziemi, to nie jest rola żony, matki czy pracownika. Twoja pierwsza tożsamość brzmi: Kobieta. Istnienie. Świat wciska ci do głowy, że jesteś warta tyle, ile wytworzysz, ile zarobisz, ile zrobisz dla innych, czy jak wyglądasz.
A Syrach mówi ci dzisiaj: jesteś jak terebint! Masz w sobie naturalny wdzięk i chwałę, bo Bóg cię stworzył z miłości. Zanim będziesz kimkolwiek dla innych, masz być kimś dla Boga i dla samej siebie. Panna, kobieta żyjąca w pojedynkę, kobieta czekająca na miłość, miłość przyjmująca – nie jesteś „częścią” ani „połową”. Jesteś całością w Chrystusie. Zachwyć się swoim życiem, zanim zaczniesz je rozdawać.
Córka – uzdrowienie z sieroctwa i wstydu: „Na dowód tego, że jesteście synami [i córkami], Bóg posłał do serc naszych Ducha Syna swego, który woła: Abba, Ojcze!” (Ga 4, 6)
Apostoł Paweł używa aramejskiego słowa Abba – czułego, dziecięcego określenia Tatusia. Duch Święty nie czyni nas niewolnikami prawa, ale przynosi przybranie za dzieci. Bóg nie daje nam łaski jak pan swojemu słudze, ale jako Ojciec przekazuje dziedzictwo własnemu dziecku. Pamiętacie kobietę cierpiącą na krwotok? Od 12 lat była wykluczona, nieczysta, anonimowa. Dotyka szat Jezusa ukradkiem. A On zatrzymuje tłum i mówi do niej słowo, którego nie wypowiedział do nikogo innego w Ewangeliach: „Córko, twoja wiara cię ocaliła.” Szata Jezusa, której dotyka ta kobieta, to symbol Jego wcielenia i sakramentów; przepływający prąd to łaska przywracająca utraconą godność córki.
Tak wiele współczesnych kobiet cierpi na syndrom sieroty! Może wychowałaś się w domu, gdzie brakowało miłości ojca? Może słyszałaś, że jesteś rozczarowaniem? Może nosisz w sobie krwawiącą ranę wstydu, poczucie, że jesteś „nie dość dobra”? Przybywasz do Dąbrowy Górniczej i tłoczysz się w kościele, myśląc: „Przemknę niezauważona”.
A Jezus zatrzymuje się dzisiaj przy twojej ławce. Odwraca się i mówi: Córko! Nie jesteś niewolnicą opinii innych ludzi. Nie jesteś sierotą. Masz Ojca w niebie, który zachwyca się twoim głosem i wyglądem. Przestań żyć jak żebraczka miłości, zacznij żyć jak Królewska Córka.
Siostra – wyloguj się z zazdrości: „Podejdźcie do mnie, którzy mnie pragniecie, i nasyćcie się moimi owocami!” (Syr 24, 19)
Mądrość nie rywalizuje, lecz zaprasza do wspólnego stołu. Pamiętacie Marię i Martę? Marta zazdrości Marii. Mówi do Jezusa: „Czy nie obchodzi Cię, że moja siostra zostawiła mnie samą?”. Przeżywa kryzys bycia siostrą z powodu zmęczenia i porównywania się. Marta i Maria to dwie ręce tego samego ciała Kościoła – czyn i kontemplacja, które nie powinny się zwalczać, ale uzupełniać.
Świat uczy kobiety rywalizacji. Od najmłodszych lat: która ładniejsza, która szczuplejsza, która ma lepszego męża, grzeczniejsze dzieci, piękniejszy dom na Instagramie. Tak często kobiety stają się dla siebie nawzajem najsurowszymi sędziami! „Zobacz, jak ona wygląda”, „Co ona za matka…”.
Słowo Boże mówi ci dzisiaj: Bądź Siostrą! Wyjdź z pułapki porównywania się. Marta musiała zrozumieć, że Maria nie jest jej wrogiem, ale siostrą. Kiedy kobieta spotyka drugą kobietę w duchu Porcjunkuli – bez masek, w prawdzie – dzieje się cud wsparcia. Potrzebujemy dzisiaj w Kościele autentycznej, duchowej przyjaźni kobiet, bycia siostrami! Nie zazdrość innej kobiecie jej darów. Nasyćcie się owocami Boga razem.
Żona – przymierze zepchnięte z tronu lęku: „Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga.” (Łk 1, 30)
Słowa Anioła „Znalazłaś łaskę” oznaczają darmowe, niezasłużone przychylne spojrzenie Boga. Lęk zostaje pokonany nie przez ludzką pewność siebie, ale przez obecność Bożej łaski. Przywołajmy małżeństwo Elżbiety i Zachariasza. Trwające przez lata w bezpłodności i milczeniu, staje się obrazem Starego Przymierza czekającego na owocność z nieba. Elżbieta przez długie lata nosiła w sobie wstyd niepłodności i samotność w małżeństwie (jej mąż w świątyni stracił mowę). A jednak trwała w wierze u boku swego męża.
Ileż to żon przybyło dzisiaj do Dąbrowy Górniczej z sercem przepełnionym lękiem? Lękiem o przyszłość małżeństwa, lękiem przed zdradą, przed codzienną rutyną, przed wypaleniem uczucia, przed brakiem porozumienia. Może twój mąż – jak Zachariasz – milczy od lat? Może żyjecie obok siebie jak obcy ludzie pod jednym dachem?
Matka Boża Anielska mówi ci dzisiaj: Nie bój się! Znalazłaś łaskę. Relacja małżeńska nie buduje się na ciągłym wymaganiu i pretensjach, ale na wnoszeniu w ten związek Bożej łaski. Bądź w swoim domu jak Elżbieta – tą, która pierwsza wypowiada słowa błogosławieństwa, która nie boi się czekać i cierpliwie wierzy, że Bóg potrafi otworzyć nawet obumarłe łono waszej relacji.
Matka – odnajdywanie siły w bezsilności: „Oto poczniesz i urodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus.” (Łk 1, 31)
Imię Jezus oznacza „Jahwe jest zbawieniem”. Poczęcie z Ducha Świętego wskazuje, że każde nowe życie – fizyczne i duchowe – jest wyłącznym dziełem Boga inicjującego zbawienie. Przywołajmy ewangeliczną kobietę kananejską, która wytrwale krzyczy za Jezusem ze względu na swoją córkę. Jest natrętna, zdeterminowana, gotowa przyjąć nawet najtrudniejsze słowa, byle ocalić swoje dziecko. Nie zraża się opryskliwością uczniów Jezusa, którzy chcą ją oddalić, ani pozornym dystansem samego Zbawiciela, który wydaje się ją ignorować.
Droga Matko – czy to biologiczna, czy duchowa. Widzę w twoich oczach ogromną troskę. Dzisiejszy świat próbuje ukraść nam dzieci. Dzieci odchodzą od Kościoła, gubią się w cyfrowym świecie, chorują na depresję, zatracają swoją tożsamość. Pytasz: „Gdzie popełniłam błąd?”. Nosisz w sobie poczucie winy i bezsilność.
Popatrz na Kobietę Kananejską! Ona nie miała ortodoksyjnej wiedzy teologicznej, ale miała macierzyńską determinację. Klękała przed Jezusem i wołała: „Panie, pomóż mi!”. Matka to nie ta, która wszystko kontroluje. Matka to ta, która przynosi swoje dziecko do Jezusa, nawet gdy wydaje się, że On milczy. Twoja modlitwa, twoje łzy wylane przed Bogiem w Dąbrowie Górniczej mają potężną moc. Nie trzymaj swoich dzieci w ramionach swych na siłę – oddaj je w ręce Matki Bożej Anielskiej.
Babcia – strażniczka ognia i pamięci: „Wielbi dusza moja Pana… gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny.” (Łk 1, 46.49)
Uwielbienie Maryi (Magnificat) jest streszczeniem historii zbawienia. Bóg objawia swoją moc w historii ludzi, którzy potrafią pamiętać o Jego dziełach. Przypomnijmy sobie postać dzielnej niewiasty. Anna – wdowa w bardzo podeszłym wieku (miała 84 lata), którą poznajemy w świątyni. Nie zamknęła się w zgorzknieniu, ale służyła Bogu postami i modlitwą, i stała się pierwszym ewangelistą głoszącym Chrystusa w świątyni. Świątynia Jerozolimska, w której trwała Anna, to symbol wiernego serca, które mimo upływu lat nie traci ognia wyczekiwania. Starość Anny nie była utratą sił, ale dojrzałością duchową, która pozwoliła jej rozpoznać Mesjasza tam, gdzie inni widzieli zwykłe dziecko.
Kochane Babcie! Jakże często dzisiejszy świat mówi wam, że jesteście niepotrzebne. Że liczy się tylko młodość, produktywność, uroda bez zmarszczek. A Bóg patrzy na was zupełnie inaczej! Wy jesteście strażniczkami pamięci pokoleń. Zobaczcie prorokinię Annę. Ona nie narzekała na bolące kości, nie spędzała dni na jałowym rozpamiętywaniu przeszłości. Ona wielbiła Boga i opowiadała o Nim wszystkim! To wy, drogie Babcie, często pierwsze uczycie wnuki znaku krzyża. To wasza cicha różańcowa modlitwa jest terytorialną obroną naszych rodzin! Nie dajcie sobie wmówić, że lepsze życie już się skończyło. Twoje dojrzałe serce to skarb dla całego Kościoła.
Wdowa – puste ręce gotowe na zmartwychwstanie : „Strąca władców z tronu, a wywyższa pokornych.” (Łk 1, 52)
Bóg dokonuje odwrócenia porządków – ci, którzy są na samym dole, stają się przedmiotem szczególnej interwencji Boga. Pomyślmy o wdowie z Nain. Straciła najpierw męża, a potem niesie na cmentarz swojego jedynego syna. Straszliwa, absolutna pustka i samotność. I wtedy podchodzi Jezus, dotyka mar i mówi: „Nie płacz!”. Św. Augustyn pisał, że wdowa z Nain reprezentuje Matkę Kościół opłakującą swoje dzieci zmarłe duchowo, nad którymi lituje się sam Chrystus.
Zwracam się teraz do was, drogie wdowy, i do wszystkich kobiet, które przeżyły straszliwą stratę. Może straciłaś męża? Może straciłaś dziecko przed urodzeniem? Syna czy córkę w wypadku? Może straciłaś zdrowie, miłość życia, oszczędności, poczucie bezpieczeństwa? Stoisz dziś w Porcjunkuli jak wdowa przy marach – z pustymi rękami.
Posłuchaj: Jezus przerywa dzisiaj twój kondukt żałobny. On nie boi się twojego bólu. On podchodzi do twojej pustki i mówi: Nie płacz, Jestem przy tobie. Bóg jest obrońcą wdów. Kiedy zostaje ci zabrane wszystko, na czym budowałaś, odkrywasz, że Bóg jest jedyną Skałą, która nigdy się nie zachwieje. W twoje puste ręce On wkłada nadzieję zmartwychwstania.
Drogie Niewiasty!
Zobaczcie, jak niesamowita jest mozaika kobiecego życia. Niezależnie od tego, czy jesteś dziś: kobietą poszukującą tożsamości, córką leczącą rany, siostrą uczącą się wspólnoty, żoną walczącą o przymierze, matką wylewającą łzy za dzieci, babcią troszczącą się o wiarę, czy wdową odbudowującą świat na gruzach… Jest jedno miejsce, w którym wszystkie te role się spotykają. To jest Porcjunkula. Mały skrawek Nieba na ziemi.
Kiedy św. Franciszek umierał w kaplicy Porcjunkuli, prosił braci, aby nigdy nie opuszczali tego miejsca, bo – jak mówił – „Kto się tu pobożnie pomodli, otrzyma to, o co prosi”. Dzisiaj Matka Boża Anielska w Dąbrowie Górniczej rozpościera nad wami swój anielski płaszcz.
Nie musisz uciekać od swojego życia. Nie musisz być kimś innym. Wróć do swojego domu – do swojego biura, do swojego ogrodu czy kuchni, do swojej samotności czy do swojego hałaśliwego salonu – i wiedz, że ten twój mały skrawek codzienności został właśnie odwiedzony przez Boga i Jego Matkę.
Otrzymujesz dzisiaj odpust – czyli całkowite darowanie win, uzdrowienie i wolność. Wyjdź stąd z podniesioną głową. Jesteś ukochaną córką Boga, niewiastą wybraną, pełną wdzięku i chwały. Matko Boża Anielska z Dąbrowy Górniczej – módl się za nami i za wszystkimi kobietami!



