Pierwszoklasiści z Pilicy przynieśli do kościoła szkolne plecaki i przybory. W tym samym dniu rozpoczął się XVI Tydzień Wychowania. Przypadkowe sąsiedztwo dat? Niekoniecznie. Bo wychowanie zaczyna się właśnie tam, gdzie kończą się podręcznikowe odpowiedzi – w relacji, obecności i w pytaniu, czy młody człowiek ma obok siebie kogoś, komu może zaufać.
W niedzielę 13 września, po Mszy św. o godz. 12.00, w parafii św. Jana Chrzciciela i św. Jana Ewangelisty w Pilicy zrobiło się przed ołtarzem trochę bardziej szkolnie niż zwykle. Przyszli pierwszoklasiści. Z plecakami, piórnikami i przyborami, które dopiero zaczynają swoją całoroczną służbę. Proboszcz je pobłogosławił. Wspólnota modliła się za dzieci, ale także za rodziców, nauczycieli, katechetów i wychowawców. W Pilicy niedzielna Msza o godz. 12.00 jest szczególnie adresowana do dzieci i młodzieży. Tym razem spotkanie miało dodatkowy kontekst: zbliżające się święto św. Stanisława Kostki, patrona dzieci i młodzieży. Można potraktować błogosławieństwo szkolnych przyborów jako jeden z wrześniowych zwyczajów. Jest zdjęcie, jest uśmiech, potem każdy wraca do domu. Tyle że szkoła bardzo szybko przestaje składać się wyłącznie z zeszytów. Pojawia się pierwsza dobra ocena i pierwsza porażka. Nowa przyjaźń. Czasem samotność na przerwie. Porównywanie się z innymi. Zachwyt tym, co udało się zrobić samemu, ale też dzień, po którym dziecko wraca do domu i wcale nie ma ochoty opowiadać, co wydarzyło się w klasie. Najważniejszych rzeczy nie widać wtedy w plecaku. Wychowanie potrzebuje ludzi
Właśnie 13 września rozpoczął się XVI Tydzień Wychowania, który potrwa do 19 września. Tegoroczne hasło brzmi: „Wychowanie i formacja we wspólnocie wiary”. Organizatorzy świadomie nie proponują zestawu łatwych recept. Zapraszają raczej do stawiania pytań, podkreślając, że pełna formacja człowieka nie dokonuje się poza wspólnotą. To ważny kontekst także dla trwającej w Polsce rozmowy o katechezie. Kilka dni przed rozpoczęciem Tygodnia Wychowania mówił o niej w rozmowie z KAI bp Artur Ważny, przewodniczący Zespołu Roboczego KEP ds. Katechezy Parafialnej. Bp Ważny ujmuje to tak:
„Parafia ma być domem, za który wszyscy czujemy się odpowiedzialni i w którym każdy może znaleźć swoje miejsce”.
I chyba właśnie słowo „dom” jest tu najważniejsze. W domu nie trzeba mieć powodu, żeby przyjść. Nie pojawia się w nim człowiek wyłącznie „przy okazji” Pierwszej Komunii, bierzmowania czy konieczności zdobycia podpisu. Dom jest miejscem, w którym czyjaś obecność ma znaczenie – i w którym zauważa się także nieobecność. Takiej wspólnoty potrzebuje młody człowiek. Nie tylko dobrze przygotowanego programu. Kogoś, kto zapamięta imię. Wysłucha pytania bez natychmiastowej gotowej odpowiedzi. Zostanie chwilę dłużej. Pokaże swoim życiem, że wiara nie jest jeszcze jednym szkolnym przedmiotem.

Bp Ważny podkreśla, że odpowiedzialności za tak rozumianą formację nie da się złożyć wyłącznie na proboszczu. Potrzebni są świeccy: rodzice, małżonkowie, katechiści, animatorzy, młodzi ludzie gotowi towarzyszyć młodszym. Przygotowywane rozwiązania dotyczące katechezy parafialnej zakładają właśnie większą współodpowiedzialność całej wspólnoty. To zmienia perspektywę. Pytanie nie brzmi już tylko: kto nauczy dzieci religii? Brzmi raczej: kto pomoże im spotkać Boga i dorastać przy Nim? Bo wiedzę można przekazać przy tablicy. Relacji nie da się zadekretować. Zaufania nie da się wpisać do programu. A wiary nie wystarczy sprawdzić na ocenę.
18 września przypada święto św. Stanisława Kostki. To właśnie w jego bliskości dzieci z Pilicy rozpoczęły nowy szkolny etap od modlitwy. Nie po to, żeby błogosławieństwo zagwarantowało im same piątki. Raczej po to, żeby bardzo zwyczajny kawałek ich życia – szkoła, klasa, koledzy, sukcesy, złość i niepowodzenia – również znalazł się przed Bogiem. A dorosłym ten gest zostawia zadanie znacznie większe niż zakup wyprawki. Kiedy dziecko wróci któregoś dnia ze szkoły i rzuci plecak w przedpokoju, być może nie warto zaczynać od: „Co dostałeś?” Czasem ważniejsze będzie jedno krótkie pytanie: „Jak ci dzisiaj było?” Bo nie wszystko, co dziecko niesie do szkoły, mieści się w tornistrze.
tekst: Dominika Bem



