Są wspólnoty, które rodzą się z pomysłu. I są takie, które rodzą się z głodu Boga. Nie z potrzeby stworzenia kolejnej inicjatywy, ale z pragnienia, by człowiek znów uwierzył, że chrześcijaństwo nie jest teorią ani religijnym wspomnieniem po dawnym ogniu, tylko życiem, które naprawdę może płonąć. Właśnie dlatego wiadomość o tym, że Cor et Lumen Christi otworzy swój pierwszy dom w Polsce właśnie w naszej diecezji, jest czymś znacznie większym niż tylko informacją o kolejnej wspólnocie. To trochę tak, jakby do Sosnowca przyjeżdżali ludzie, którzy przypominają, że nawet w świecie zmęczonym hałasem i pośpiechem wciąż można budować życie wokół Eucharystii, adoracji, ciszy, modlitwy i Ducha Świętego.
Cor et Lumen Christi – „Serce i Światło Chrystusa” – powstała w Wielkiej Brytanii w 1990 roku. Jej założycielem jest Damian Stayne, świecki ewangelizator, który jeszcze jako młody człowiek przeżył doświadczenie głębokiego nawrócenia i odnowy w Duchu Świętym. To doświadczenie poprowadziło go później do Francji, gdzie poznawał życie wspólnot Emmanuel i Jerusalem – dwóch środowisk, które na różne sposoby próbowały odpowiedzieć na pytanie, jak przywrócić chrześcijaństwu ogień pierwszych wieków.
Jedna wspólnota uczyła go misyjności i życia adoracją pośród świata. Druga – ciszy, liturgii i kontemplacji. Z czasem z tych doświadczeń zaczęło rodzić się marzenie o wspólnocie, która nie będzie wybierała między modlitwą a ewangelizacją, między ciszą a ogniem Ducha Świętego. Tak narodziła się Cor et Lumen Christi.
Od początku nie chodziło tam o stworzenie „religijnego projektu”. Raczej o próbę budowania życia, w którym Jezus naprawdę znajduje się w centrum codzienności. Dlatego wspólnota od lat łączy adorację Najświętszego Sakramentu, modlitwę wspólnotową i formację z głoszeniem Ewangelii, rekolekcjami, szkołami modlitwy i posługą charyzmatyczną.
Dziś Cor et Lumen Christi działa w różnych krajach Europy. Organizuje rekolekcje, wydarzenia ewangelizacyjne i szkoły modlitwy, a jej członkowie żyją zarówno we wspólnych domach, jak i pośród zwyczajnego życia rodzinnego i zawodowego. W centrum pozostaje jednak zawsze to samo: Eucharystia i obecność Boga.

Bp Artur Ważny podkreślał już wcześniej, że zna Damiana Stayne’a i wspólnotę od wielu lat. To właśnie on zaprosił ich do Sosnowca, przekonany, że ich obecność może stać się dla wielu ludzi doświadczeniem żywego Kościoła. Jak zaznaczał, wspólnota jest głęboko zakorzeniona w tradycji Kościoła katolickiego i pomaga odkrywać działanie Boga – nie jako emocjonalny dodatek do wiary, ale jako jej serce.
Nowy dom wspólnoty powstanie właśnie w naszej diecezji. Zamieszkają w nim rodziny wraz z dziećmi oraz ks. Michał Majercik. Sami członkowie wspólnoty przyznają, że miejsce wymaga jeszcze remontów i przygotowania, dlatego proszą zarówno o modlitwę, jak i wsparcie całego dzieła.
I może właśnie to jest w tym wszystkim najpiękniejsze: że w czasie, gdy tak wielu mówi o kryzysie Kościoła, do naszej diecezji przyjeżdżają ludzie, którzy nadal wierzą, że człowiek może spotkać żywego Boga. Nie w hałasie. Nie w religijnym marketingu. Ale w ciszy adoracji, wspólnocie i Ewangelii, która rozpala serce.
tekst: Dominika Bem



