Wczoraj zakończyła się peregrynacja Ikony Jasnogórskiej w naszej diecezji. Przez ostatnie miesiące Maryja odwiedzała parafie, domy, wspólnoty, chorych, młodych, starszych, samotnych i tych, którzy przyszli tylko na chwilę – może z ciekawości, może z potrzeby serca, może dlatego, że od dawna nie potrafili już modlić się własnymi słowami.
To był rok pełen wzruszeń. Rok cichych łez, nocnych czuwań, otwartych kościołów, drżących głosów, śpiewanych Apeli Jasnogórskich i intencji wypowiadanych szeptem. Rok, w którym po drogach diecezji sosnowieckiej pielgrzymował obraz Królowej Polski, ale jeszcze bardziej – pielgrzymowała łaska.
Na zakończenie tego czasu w sosnowieckiej katedrze bp Artur Ważny zawierzył diecezję Matce Bożej Jasnogórskiej. W słowach modlitwy mówił, że kończy się czas odwiedzin Maryi w parafiach, ale nie kończy się Jej obecność. Prosił, aby Maryja prowadziła Kościół sosnowiecki drogą duchowej, moralnej i relacyjnej odnowy „Kończy się czas Twoich odwiedzin w naszych parafiach, ale nie kończy się Twoja obecność” – modlił się biskup sosnowiecki. I właśnie to zdanie najlepiej opisuje moment, w którym znalazła się dziś diecezja. Obraz odjechał, ale pytanie zostało: co zrobimy z łaską, którą otrzymaliśmy?

Podczas uroczystości abp Antonio Guido Filipazzi, nuncjusz apostolski w Polsce, przypominał, że prawdziwa pobożność maryjna nie kończy się na zewnętrznych gestach. One są piękne i potrzebne, ale mają prowadzić dalej – do Ewangelii, do Chrystusa, do przemiany serca. Maryja, jak w Kanie Galilejskiej, wciąż powtarza: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”.
W tym roku wiele osób zrobiło coś bardzo prostego, a jednocześnie bardzo ewangelicznego. Otworzyło drzwi. Przyszło na modlitwę. Czuwało nocą. Niosło obraz spojrzeniem, śpiewem, obecnością. Przygotowywało kościoły, place, procesje i liturgie. A czasem – po prostu ugotowało zupę.
Bo wielkie wydarzenia Kościoła nie dzieją się tylko przy ołtarzu i mikrofonach. Dzieją się także tam, gdzie ktoś kroi chleb, podaje gorącą herbatę, niesie talerz komuś zmęczonemu, kto przyjechał z daleka i od wielu godzin jest na nogach.
Szczególne podziękowanie należy się Kołom Gospodyń Wiejskich, które podczas zakończenia peregrynacji przygotowały strawę dla obecnych. To nie był jedynie dodatek organizacyjny. To był znak. Bardzo konkretny, bardzo polski, bardzo ewangeliczny. W diecezji, której patronem jest św. Brat Albert, taki gest ma szczególną wymowę. Święty, który chciał być „dobry jak chleb”, zapewne dobrze rozumiałby kobiety stojące przy kuchni, przy garnkach i stołach. Rozumiałby, że czasem najpiękniejsza teologia zaczyna się od pytania: „Czy wszyscy już jedli?”.

Dlatego ta wdzięczność nie zatrzyma się na słowach. W dniu patrona diecezji sosnowieckiej, św. Brata Alberta – bp Artur Ważny odprawi Mszę świętą w intencji Kół Gospodyń Wiejskich, które podczas zakończenia peregrynacji karmiły obecnych. To będzie modlitwa za kobiety, które w wielkim wydarzeniu Kościoła dopisały swój własny, cichy rozdział Ewangelii. Nie przemawiały z ambony. A jednak zrobiły coś, bez czego żadna wspólnota nie jest naprawdę domem: zatroszczyły się, żeby nikt nie odszedł głodny. Msza święta w ich intencji będzie więc nie tylko podziękowaniem za konkretną pomoc. Będzie znakiem, że Kościół sosnowiecki chce widzieć i błogosławić dobro, które często dzieje się po cichu – w kuchni, przy stole, za kulisami, tam, gdzie ktoś służy bez potrzeby bycia zauważonym.
Dziękujemy wszystkim diecezjanom za ten rok. Za obecność przy Maryi. Za modlitwę. Za łzy. Za trwanie. Za każdą parafię, która stała się domem dla Królowej Polski. Za kapłanów, osoby konsekrowane, rodziny, młodych, chorych, starszych, wspólnoty, służby, wolontariuszy i wszystkich, którzy przez ostatnie miesiące nieśli tę peregrynację swoim czasem, pracą i sercem.
Dziękujemy tym, którzy układali kwiaty i tym, którzy rozstawiali ławki. Tym, którzy śpiewali i tym, którzy stali w ciszy. Tym, którzy nieśli sztandary i tym, którzy pilnowali porządku. Tym, którzy robili zdjęcia, kierowali ruchem, przygotowywali świątynie, dekorowali ulice, otwierali domy, czuwali nocą i zostawali do końca, kiedy inni już wracali.

Bo ten rok pokazał, że diecezja nie jest abstrakcją. Diecezja ma twarze. Ma ręce zmęczone pracą. Ma głosy zachrypnięte od śpiewu. Ma oczy mokre od wzruszenia. Ma ludzi, którzy potrafią zrobić coś razem, kiedy przychodzi Maryja.
W akcie zawierzenia bp Ważny modlił się, aby plebanie, kościoły i mieszkania stawały się miejscami bezpiecznymi, „gdzie nikt nie czuje się samotny, odrzucony czy oceniany”. To jedno z najważniejszych zadań po zakończeniu peregrynacji: nie tylko wspominać piękne chwile, ale budować Kościół, w którym człowiek naprawdę może poczuć się przyjęty.
Maryja odjechała w znaku Jasnogórskiego Obrazu. Zostawiła nam zadanie. Zostawiła nam spojrzenie Matki, które dodaje otuchy. Zostawiła słowa z Kany Galilejskiej. Zostawiła pytanie, czy będziemy robić wszystko, cokolwiek powie nam Jej Syn.
A może zostawiła jeszcze coś więcej: prostą pewność, że Kościół zaczyna się tam, gdzie ktoś potrafi uklęknąć przed Bogiem i pochylić się nad człowiekiem.
Czas nawiedzenia się zakończył. Czas wdzięczności i odpowiedzialności dopiero się zaczyna.
tekst: Dominika Bem
zdjęcia: Agnieszka Sidełko



