Droga Światła, która nie kończy się na ostatniej stacji

Najpierw była Droga Światła – przejście przez kolejne stacje Zmartwychwstania, prowadzone przez młodych z duszpasterstwa młodzieży, których duszpasterzem jest ks. Artur Pęksa. To oni nieśli światło  i słowo, ale przede wszystkim obecność – spokojną, skupioną, prawdziwą.

To wszystko wydarzyło się w wigilię Niedzieli Miłosierdzia w Siewierzu – jako konkretna odpowiedź diecezji sosnowieckiej na apel papieża Leona XIV o modlitwę o pokój. Nie jako gest symboliczny, ale jako decyzja: że nie chcemy przyzwyczajać się do świata, w którym wojna staje się codziennością.

Po Drodze Światła była Eucharystia.
A po niej – coś równie ważnego: wspólne rozmowy, bycie razem, zwyczajne spotkanie, które pokazuje, że Kościół nie kończy się na liturgii, ale zaczyna się w relacji.

Jednak najmocniej wybrzmiały słowa.

„Jezus Chrystus stał się strefą zgniotu dla całego świata. On przyjął na siebie uderzenie każdego grzechu, każdej nienawiści i każdej rakiety, abyśmy my mogli żyć” – mówił bp Artur Ważny. To zdanie stało się kluczem do całej homilii. Biskup nie mówił o pokoju jako o odległej idei czy politycznym postulacie. Mówił o nim jak         o czymś, co zaczyna się bardzo blisko – w sercu człowieka.

„Pokój, o którym mówi Jezus, nie zaczyna się od traktatów podpisanych przy zielonym stole. On zaczyna się tam, gdzie Ty i ja decydujemy się stać strefą zgniotu dla nienawiści innych”. W tym kontekście padł obraz współczesnego świata i współczesnego człowieka: „Jesteśmy pokoleniem zamkniętych drzwi. Zaryglowaliśmy się w lęku przed oceną, przed przyszłością, przed samotnością”. A jednak właśnie w to zamknięcie wchodzi Chrystus: „Jezus przychodzi mimo drzwi zamkniętych. Nie puka, bo dla Jego miłosierdzia nie istnieją żadne bariery”. To miłosierdzie – jak podkreślał biskup – nie jest słabością ani ucieczką od trudności. Jest siłą, która potrafi zatrzymać spiralę przemocy. „Pokój to nie święty spokój, ale porządek miłości” – przypomniał, odwołując się do św. Augustyna. „Pokój nie jest brakiem walki. Jest naprawianiem”. Mocno wybrzmiał również wątek ran – tych, które każdy nosi w sobie.

„Pokój bez ran to iluzja” – mówił bp Artur Ważny. – „Jezus po zmartwychwstaniu nie usunął swoich blizn. Zostawił je jako dowód tożsamości i miłości”. I dlatego padło wezwanie, które nie pozostawia obojętnym: „Nie zaklejaj swoich krzywd plastrem nienawiści, chęci odwetu i zemsty. Poproś, by Duch Święty ucałował twoją ranę i udzielił ci łaski przebaczenia”. Na zakończenie biskup przywołał jeszcze jeden obraz:

„Świat brzmi dziś jak rozstrojona orkiestra. Każdy chce przekrzyczeć drugiego. My nie jesteśmy od tego, by dołączać do tego hałasu. Jesteśmy od tego, by patrzeć na Dyrygenta – na Chrystusa Miłosiernego”.

Ta Droga Światła nie zatrzymała się na ostatniej stacji.
Nie zakończyła się wraz z Eucharystią.

Ona zaczyna się teraz – w codzienności, w relacjach, w decyzjach, które podejmujemy każdego dnia.

Bo pytanie, które wybrzmiało w Siewierzu, nie jest pytaniem retorycznym:
kto dziś przyjmie uderzenie, żeby nie przekazać go dalej?

tekst: Dominika Bem

fot: Dominik Pyrek