Większość osób odwiedzających kościół św. Joachima kieruje wzrok ku monumentalnej neogotyckiej świątyni. Trudno się temu dziwić – jej strzeliste wieże i ogromna bryła dominują nad okolicą. Tymczasem zaledwie kilkanaście metrów dalej, po prawej stronie, stoi niewielka budowla, którą łatwo przeoczyć. To kaplica Matki Bożej AK-owskiej – jedno z najbardziej tajemniczych miejsc w całym Zagórzu.
Jej historia do dziś pozostaje zagadką. Wiadomo jedynie, że powstała najprawdopodobniej w latach dwudziestych XIX wieku. Pojawiają się wprawdzie hipotezy, że mogła istnieć już pod koniec XVIII stulecia, jednak trudno je potwierdzić. Zachowane wizytacje biskupie z tamtego okresu nie wspominają o istnieniu żadnej kaplicy w tym miejscu, dlatego wcześniejsze datowanie wydaje się mało prawdopodobne.

Jeszcze większą tajemnicą pozostaje fundator. Nie wiemy, kto polecił wznieść tę niewielką budowlę. Nie zachował się dokument fundacyjny ani żaden zapis wyjaśniający jej przeznaczenie. Czy miała służyć jako miejsce prywatnej modlitwy właścicieli pobliskiego dworu Mieroszewskich? A może była jedynie romantycznym elementem założenia parkowego, tak modnego w pierwszej połowie XIX wieku? Odpowiedzi na te pytania wciąż nie znamy.
Nic więc dziwnego, że wokół kaplicy narosło wiele legend. Najbardziej znana opowiada o podziemnym przejściu prowadzącym stąd do pałacu Mieroszewskich. Inni twierdzą, że podczas narodowych zrywów ukrywali się tutaj powstańcy. Piękne opowieści pobudzają wyobraźnię, choć żadna z nich nie znajduje potwierdzenia w zachowanych źródłach historycznych.

Przez wiele lat kaplica popadała w coraz większą ruinę. Wydawało się, że podzieli los wielu zapomnianych budowli, które zniknęły z krajobrazu Zagłębia. Na szczęście na początku XXI wieku została odrestaurowana i odzyskała dawny wygląd. W 2002 roku uroczyście poświęcił ją pierwszy biskup sosnowiecki, Adam Śmigielski SDB, nadając jej wezwanie Matki Bożej AK-owskiej. Od tego momentu niewielka budowla otrzymała nowe życie i nową misję, stając się miejscem pamięci oraz modlitwy.
Paradoksalnie, im więcej wiemy o historii parafii św. Joachima, tym bardziej tajemnicza wydaje się właśnie ta niewielka kaplica. Potrafimy dziś z dużą dokładnością odtworzyć dzieje kościoła, znamy nazwiska jego budowniczych i fundatorów wyposażenia. Tymczasem o tej małej świątyni nie potrafimy odpowiedzieć na najbardziej podstawowe pytania: kto ją wybudował i dlaczego właśnie tutaj.

Może właśnie dlatego warto na chwilę się przy niej zatrzymać. Nie wszystkie zabytki są cenne dlatego, że znamy ich historię. Niektóre fascynują właśnie dlatego, że pozostawiają więcej pytań niż odpowiedzi. Kaplica Matki Bożej AK-owskiej przypomina, że przeszłość nie zawsze odsłania przed nami wszystkie swoje tajemnice.
Choć Sosnowiec jest stosunkowo młodym miastem i nie posiada wielu zabytków sięgających początków XIX wieku, ta niepozorna budowla należy do najstarszych zachowanych obiektów na jego terenie. Być może właśnie dlatego zasługuje na szczególną uwagę. Stoi cicho obok wielkiego kościoła, nie domagając się zainteresowania. A jednak to ona pozostaje jednym z najbardziej zagadkowych miejsc w historii parafii św. Joachima – miejscem, którego tajemnicy być może nigdy nie uda się w pełni rozwikłać.
ks. Marcin Słodczyk



